Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum bezolejowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum bezolejowe. Pokaż wszystkie posty
Szybkie DIY: serum z wit C, olejowe serum z wit E oraz emulsja ultranawilżająca

Szybkie DIY: serum z wit C, olejowe serum z wit E oraz emulsja ultranawilżająca

Ostatnio na szybko zrobiłam 3 produkty, które potrzebowałam. Przepisy są naprawdę szybkie! i proste. Każdy z przepisów jest antystarzeniowy, nadaje się szczególnie do cer mieszanych, tłustych i trądzikowych a także każde bardzo silnie nawilża lub natłuszcza cerę.

W składniki można się zaopatrzyć w niektórych drogeriach, czasem na allegro ale głównie w sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Zestawienie takich sklepów zrobiłam jakiś czas temu, nie jest bardzo aktualne, gdyż część sklepów przestała istnieć, ale reszta jak najbardziej działa

PORÓWNANIE SKLEPÓW Z PÓŁPRODUKTAMI



Wodne serum z wit C 10% - przeciwstarzeniowe, antyrodnikowe


Na blogu pokazywałam już wersję z serum z witaminą C 15%, tam także pisałam o właściwościach witaminy C, czyli jaka jest cudowna dla skóry.

DIY: SERUM Z WIT. C 15%


Na lato oraz dla osób rozpoczynających przygodę z witaminą C warto rozpocząć od niższych stężeń, np. 5% i potem 10%, 15% - zostawiłabym na zimę i tylko przy cerach które ja tolerują. Alternatywa dla kwasu askorbinowego, które są łagodniejsze to SAP, lub olejowa forma witaminy C.

Warto też dodać, że z czasem skóra nasyca się witaminą C i można ją stosować rzadziej, jednak bardzo polecam latem, gdyż ze względu na zwiększenie promieniowania UV co za tym idzie wolnych rodników w skórze, warto zabezpieczyć się stosując różnego typu przeciwutleniacze.

Glukonolakton stabilizuje kwas askorbinowy. Jest dobrym nawilżaczem i jest to jeden z najmniej drażniących kwasów.


Skład na 20g gotowego produktu:

80% woda różana [16g]
10% kwas askorbinowy/witamina C [2g]
5% gliceryna [1g]
3% glukonolakton [0,6g]
2% kwas hialuronowy 5% [0,4g]





Wykonanie:

1. Odmierzamy wodę różaną, następnie wrzucamy odmierzoną witaminę C oraz glukonolakton i długo mieszamy PLASTIKOWĄ! łyżeczką, nie wolno metalową. Kwas askorbinowy dość ciężko się rozpuszcza przy wyższych stężeniach niż 5%, dodatkowo jeśli mamy zimny lub letni hydrolat wtedy będzie to trwało jeszcze dłużej. Jednak warto trochę poczekać, ja odstawiam zlewkę i mieszam co jakiś czas a w międzyczasie przygotowuje inne produkty. Co ok 5 minut mieszam ponownie, u mnie 10% kwasu askorbinowego w formie kryształków rozpuszczało się około pół godziny. W niektórych sklepach dostępna jest witamina C w formie pudru, która dużo łatwiej się rozpuszcza.

2. Dodajemy resztę składników, wlewamy najlepiej do butelki z ciemnego szkła, zamykamy buteleczkę, wstrząsamy.

3. Sprawdzamy pH papierkiem lakmusowym(można kupić na allegro w bardzo niskiej cenie), będzie to ok 2-2,5 i podnosimy pH do ok 3, najlepiej mleczanem sodu, ale może też być soda oczyszczona spożywcza. Dodajemy po troszku, mieszamy dokładnie i sprawdzamy pH. 

4. Buteleczkę z gotowym serum owijamy w folie aluminiową i koniecznie trzymamy w lodówce, przez okres 7-14 dni. Gdy nie dodaliśmy glukonolaktonu będzie to na pewno 7 dni, jednak po dodaniu kwasu możemy wydłużyć do 14 dni.




Olejowe serum z wit E 3,5% - przeciwstarzeniowe, lekkie, antyrodnikowe


Serum zawiera trzy cenne oleje oraz maksymalne stężenie witaminy E. Serum jest dostosowane do cery tłustej lub trądzikowej, tzn że zawiera lekkie, niekomedogenne(nie powoduje wysypu zaskórników) oleje. Serum nadaje się pod oczy jak i na twarz, dekolt oraz inne miejsca na ciele.

Układ olejów szczególnie nadaje się do przetłuszczających się włosów oraz o strukturze wysokoporowatej, czyli będzie także idealne do ukojenia przesuszonej jak i przetłuszczonej skóry głowy w celu odblokowania porów jak i do zabezpieczania końcówek włosów do czego je także używam[1].

Teraz krótka informacja o właściwościach użytych składników:



Olej z Krokosza Barwierskiego

Zawiera bardzo dużo kwasu linolowego bo aż 80%! Ten nienasycony kwas tłuszczowy(NNKT) pochodzi z grupy kwasów omega-6,  jest bardzo ważny dla skóry. Z kwasu linolowego w dużej mierze składa się ludzkie sebum, z tego powodu jest idealny dla cer tłustych, gdyż powoduje, że sebum jest rozrzedzone i nie blokuje porów. Ponadto jest bardzo dobry przy pielęgnacji cer wrażliwych, suchych, ze skłonnością do ASZ. Dzięki zawartości witaminy E, A oraz fosfolipidów ma bardzo dobre działanie antystarzeniowe[2].



Olej z pestek malin

Jeden z najlżejszych olejów posiada 84% nienasyconych kwasów tłuszczowych: 54% kwasu omega-6 oraz 30% kwasu omega-3. Jest bardzo podobny do oleju krokoszowego, chociaż ma trochę inny układ kwasów NNKT, i jest trochę bardziej dopasowany do naturalnego płaszcza lipidowego skóry(sebum). Jest jednak nieco droższy[3].



Olej z pestek opuncji figowej

Jeden z najdroższych i co za tym idzie najcenniejszych olejów na świecie.

Posiada unikalne składniki, których nie znajdziemy nigdzie indziej. Posiada m.in. Witaminę, C, Wit E, wit A, Wit B, prawie wszystkie aminokwasy, kwasy tłuszczowe oraz około 13 pierwiastków.

Olej z opuncji zawiera cenne fitosterole które są odpowiednikiem tych zawartych w skórze które mają za zadanie zapobiec ucieczce wody z naskórka.

Olej z opuncji uodparnia skórę na niekorzystne warunki warunki zewnętrzne jak i uszkodzenia i podrażnienia.

W związku z zawartością NNKT jest także idealny dla cer tłustych a także spłyca blizny i przebarwienia. 

Zestaw aminokwasów, z których składa się skóra oraz fitosterofli powodują syntezę kolagenu i elastyny w skórze[4]!


Witamina E - silny antyoksydant. Zazwyczaj występuje w formie olejowej. Działa synergicznie z innymi antyutleniaczami. Działa silnie antystarzeniowo. Spłyca blizny i zmarszczki. Rozjaśnia przebarwienia. Poprzez swoje właściwości zapobiegające utlenianiu, jest dobrym konserwantem olejów nierafinowanych, zwłaszcza tych z małą zawartością witaminy E[5].



Skład na 30g gotowego produktu:

46,5% olej z Krokosza Barwierskiego [14g]
30% olej z pestek malin [9g]
20% olej z pestek opuncji figowej [6g]
3,5% witamina E [1g]





Wykonanie:

1. Witaminę E jeśli trzymamy w lodówce, a takie jest zalecenie, to warto wcześniej wyciągnąć aby zrobiła się rzadsza, pewnie zależy od wersji jaką się kupi, ale zazwyczaj w lodówce jest dość gęsta. Ja mam mix tokoferoli. Dla upewnienia się, że nic jej się nie stanie - witamina E bardzo łatwo utlenia
się pod wpływem światła i nadmiernego ciepła - warto ją wstawić do jakiegoś ciemnego pudełka z dala od okna.
2. Na wagę(z dokładnością do 0,1g)  można od razu postawić buteleczkę(najlepiej z grubego, ciemnego szkła, ale może być inna ważne, żeby owinąć ją folią aluminiową), wytarować i powoli przelewamy kolejne składniki do wyliczonych wcześniej ilości. Ostrożnie z witaminą E tam dajemy 1 gram, więc można wlewać bardzo powoli.
3. Zakręcamy buteleczkę i wstrząsamy. 
4. Witamina E jest naturalnym konserwantem olejów, dlatego jako całościową datę ważności serum uznałabym: data ważności oleju, który ma najkrótszą datę plus ok 1 miesiąc. Serum najlepiej trzymać w lodówce w buteleczce z ciemnego szkła lub owiniętej folią aluminiową. Jeśli chcemy trzymać poza lodówka warto się upewnić czy oleje, które użyliśmy do produkcji serum mogą być przechowywane poza lodówką, ponieważ mogą się szybciej zepsuć, czyli zjełczeć/utlenić.

Moja opinia:

Serum jak można było się spodziewać jest bardzo lekkie, zapach roślinny, delikatny. Stosuje 2-4 krople na całą twarz plus szyje i dekolt. Jest to szczególnie ważne, aby przy cerze tłustej i trądzikowej nie przesadzać z ilością olejów, nawet tych, które mają działać dobroczynnie. Ogólnie na noc warto dać ciut więcej, głównie na bokach gdy śpimy na boku twarzy, ale na strefę T powinno się uważać z ilością. Ma być delikatnie tłusta. Takie lekkie oleje dość dobrze się wchłaniają, ale każdy musi wyczuć swoją skórę.

Serum wyciszyło moją twarz, skóra jest elastyczna i nawilżona ale wydzielanie sebum zdecydowanie się zmniejszyło! Używam codziennie na noc, zdarza się czasem dodatkowo na dzień. Więcej nakładam pod oczy a mniej na strefę T.


Ciekawostka:

Cena krokosz 2 zł + malina 4,5 zł + opuncja 7,5 zł + wit E 0,6 zł = 14,6 zł/30g

Myślę, że cena mówi sama za siebie, porównując drogie sera naturalne lub te nieco tańsze z wypełniaczami typu oleje rafinowane, czy oleje mineralne.



Emulsja/Tonik ultranawilżający + działanie antybakteryjne (przeciwtrądzikowe)


Bazą toniku jest hydrolat oczarowy, który kupiłam jakiś czas temu w Hebe, ale można go kupić w innych drogeriach lub sklepach z półproduktami. Hydrolat ten jest świetny dla mojej cery, ale chciałam go trochę podkręcić. Zamysłem było, aby dodać mu jeszcze więcej właściwości nawilżających ale także specjalnie do mojej cery dodałam ekstrakt przeciwtrądzikowy, co można pominąć w swojej recepturze. Emulsja nadaje się do stosowania pod oczy jak i na całą twarz i dekolt, wyrównuje pH skóry. Dodatkowo można je stosować jako nawilżająca(humektantowa) odżywka po myciu włosów(później warto wgnieść we włosy troszkę olejku aby zamknąć wilgoć we włosach, zwłaszcza przy wysokoporowatych włosach) oraz ukojenie skóry głowy.

Emulsja posiada składniki, które są neutralne, dzięki temu możliwe jest stosowanie pod inne serum czy kremy ze składnikami które są wrażliwe na różnego typu połączenia czyli np. retinol, kwas askorbinowy, niacynamid, peptydy.

Krótka informacja o właściwościach użytych składników:


Hydrolat z oczaru wirginijskiego

Jest doskonały dla cer tłustych i trądzikowych, gdyż reguluje wydzielanie sebum a także zwęża pory. Zawiera dużo garbników, które łagodzą podrażnienia cery. Jest także idealny do cery naczynkowej, gdyż obkurcza naczynia krwionośne i je wzmacnia. Właściwości łagodzące oczaru są podobne do panthenolu. Posiada także właściwości przeciwzapalne i antyoksydacyjne, które jest tak wysokie, że uznano oczar za cenny składnik w prewencji przeciwzmarszczkowej. Działa także przy zwalczaniu grzybów i bakterii. Jest także polecany do skóry z trądzikiem różowatym, łuszczycą lub egzemą[6].

Jak widać, jest to roślina bardzo uniwersalna i cenna.

Stosujemy do 100%.


Żel aloesowy, kwas hialuronowy, gliceryna, kolagen z elastyną - nawilżacze, humektanty, głównie działanie powierzchniowe, gdyż mają zbyt duże cząsteczki. Wszystkie te składniki możemy używać w dowolnych ilościach w formulacjach, w zależności od potrzeb i tego czy nam odpowiadają. Ja preferuje kilka różnych nawilżaczy.


D-pantotenian wapnia - witamina B5, d-panthenol w formie soli wapniowej, który to jest przyjemniejszy w użytkowaniu, gdyż nie pozostawia na twarzy uczucia lepkości a dodatkowo zawiera wapń. Wapń jest potrzebny skórze do łagodzenia alergii i podrażnień, pomaga także w przypadku cery trądzikowej, gdyż zmniejsza stany zapalne skóry. Dowiedziono, że jest to także doskonała substancja antystarzeniowa, gdyż stymuluje wzrost komórek a także regeneruje tkankę łączną. Oczywiście z tego powodu także bardzo dobrze radzi sobie ze wszelkiego rodzaju uszkodzeniami skóry, od otarć, po poparzenia słoneczne a także jako pomoc po silnych zabiegach kosmetycznych takich jak m.in. kwasy czy retinoidy. 

W przypadku nawilżania skóry, zachowuje się jak kwas hialuronowy w kilku formach naraz, posiada właściwości wnikania głęboko w skórę, dzięki czemu trwale nawilża skórę jak i działa okluzyjnie na jej powierzchni chroniąc ją przez czynnikami zewnętrznymi oraz dalszą utratą wilgotności. Podobnie działa na włosy, silnie nawilżając je i zapobiega ich uszkodzeniom[7].


Ekstrakt przeciwtrądzikowy - jest to mieszanina ekstraktów roślinnych o działaniu antytrądzikowym zamkniętych w liposomach. Liposomy ułatwiają substancji przeniknięcie w głąb naskórka, aby działać skuteczniej. Ekstrakt zawiera wyciągi z ziół: lukrecja gładka, nagietek lekarski, fiołek trójbarwny, wierzba białaa także d-panthenol, drożdże, cynk, miedź. 

Wszystkie te składniki m.in: regulują wydzielanie sebum, działają na bakterie i grzyby występujące w skórze, delikatnie złuszczają naskórek ściągają pory skóry. Zalecane stężenie od 3% do 7%.

Do kupienia tylko w sklepie zrób sobie krem[8].



Skład na 30g gotowego produktu:
70% hydrolat oczarowy [21g] (+3%/[0,9g] przy pominięciu ekstraktu}
5% żel aloesowy(96%)  [1,5g]
5% kolagen z elastyną [1,5g]
5% kwas hialuronowy 4% [1,5g]
5% pantotenian wapnia [1,5g]
5% gliceryna [1,5g]
3% ekstrakt przeciwtrądzikowy [0,9g] (można pominąć przy innych typach cery)
2% konserwant ekologiczny [0,6g]




Wykonanie:

1. Przygotowujemy wagę, zlewkę/szklankę oraz łyżeczki/miarki które dezynfekujemy.
Najpierw odmierzamy hydrolat, następnie wrzucamy składniki sypkie, aby łatwiej było je rozpuścić. Wszystkie dobrze rozpuszczają się w zimnym/letnim roztworze, więc nie trzeba nic podgrzewać, jest to nawet nie zalecane. U nas to będzie tylko witamina B5. Dokładnie mieszamy.
2. Teraz składniki płynne, zaczynamy od najrzadszych ale ostatecznie jak mamy dobre mieszadełko to nie ma to większego znaczenia, jeśli jednak nie mamy to polecam zacząć od gliceryny, ekstraktu, konserwant, kolagen, żel aloesowy i kwas hialuronowy. 
3. Mocno mieszamy lub wstrząsamy butelką.
4. Dodatek konserwantu sprawi, że przydatność samego hydrolatu wydłuży się lub nie będzie zaniżona po dodaniu składników. Ja bym ustaliła datę na datę przydatności hydrolatu po otwarciu. Ponownie najlepiej trzymać w lodówce, ale ja akurat trzymam w szafce, gdyż zrobiłam niedużą porcję a używam dwa razy dziennie.


Moja opinia o produkcie:

Emulsja jest świetna, bardzo dobrze nawilża, jest śliska, ale nakładam jej sporo, ciągle wmasowując aż do wyschnięcia, na twarz pod oczy jak i na szyję i dekolt.

Tonik nakładam zaraz po umyciu buzi. Po wyschnięciu używam serum lub kremu. Nie roluje się i nie lepi. Tak jak pisałam nie “gryzie się” z innymi produktami.

Dodatek pantenolu 5% sprawia że bardzo łagodzi, różne podrażnienia, w związku z tym jest idealna na lato, na ewentualne poparzenia słoneczne. Warto jednak unikać słońca a jak musimy to tylko filtry! Dodatek ekstraktu przeciwtrądzikowego mimo, że najniższe stężenie, także przyczyniło się do złagodzenia pojawiających się zmian trądzikowych oraz zmniejsza wydzielanie sebum jak i oczywiście sam oczar, który ma takie właściwości. Oczar u mnie bardzo szybko koi zaczerwienienia, więc tutaj także dla cer wrażliwych i naczynkowych, które zwłaszcza latem szybko się czerwienią.


Bibilografia:

1. https://esent.pl/pl/n/53

2. https://medpak.com.pl/module/ph_simpleblog/module-ph_simpleblog-single?sb_category=poradniki&rewrite=olej-z-krokosza-barwierskiego-przepis-na-piekny-wyglad

3. http://aestheticcosmetology.com/wp-content/uploads/2019/01/ke2017.2-1.pdf

4. https://ecospa.pl/olej-z-opuncji-figowej-naturalny-botoks-dla-skory

5. http://aestheticcosmetology.com/wp-content/uploads/2019/02/ke2019.1-1.pdf

6. https://www.beautyever.pl/pl/p/HYDROLAT-OCZAROWY-zmniejsza-pory/108

7. https://patentimages.storage.googleapis.com/58/39/75/c16b8b60cb60be/EP3470116A1.pdf

8. https://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Ekstrakt-przeciwtradzikowy/96


DIY: serum z glukonolaktonem, roll-on kofeinowy oraz tonik

DIY: serum z glukonolaktonem, roll-on kofeinowy oraz tonik


Chciałam wszystkie składniki umieścić na jednym zdjęciu, a wyszło jakbym wykupiła cały sklep z półproduktami :P

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się na BE w glukonolakton, kofeinę, kolagen z elastyną oraz uzupełnienie zapasów kwasu HA 1,5%. Wg mojego zestawienia to właśnie BE ma jedne z najniższych cen glukonolaktonu, kolagenu z elastyną ( już niedługo w 4 części zestawienia ) oraz kwasu HA 1,5%:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/08/porownanie-sklepow-z-poproduktami-cz-ii.html


Serum z glukonolaktonem 5%


Właściwie jest to zmodyfikowana wersja serum bezolejowego, które robię regularnie i tylko modyfikuję o ekstrakty lub różne stężenia konkretnych składników:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/04/diy-serum-bezolejowe-nawilzajace-kilka.html
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/09/diy-kremy-z-bazy-kremowej-iv-wersja.html

Składniki:
  • kwas HA 25%
  • glukonolakton 5%
  • bioferment z aceroli 2%
  • kolagen z elastyną 5%
  • wit. B3 3%
  • gliceryna 4%
  • mocznik 2%
  • wit. B5 3%
  • kompleks z algami 2%
  • ekstrakt z winogron 1%
  • sól z Morza Martwego 0,5%
  • alantoina 0,5%
  • konserwant ekologiczny 1%
  • hydrolat oczarowy ok. 23%
  • woda różana ok. 23%
  • kwas mlekowy 90% - 1 kropla do ustalenia pH
Jak widać serum na bogato, z głównym naciskiem na działanie antyoksydacyjne oraz nawilżające.
Teraz opisze krótko działanie składników:
- antyoksydacyjne ( bioferment z aceroli, wit. B3, woda różana, ekstrakt z winogron )
- przeciwtrądzikowe ( glukonolakton, wit. B3, mocznik, kompleks z algami, ekstrakt z winogron, sól z MM, hydrolat oczarowy )
- nawilżające ( kwas HA, glukonolakton, kolagen z elastyną, gliceryna, mocznik, wit. B5, woda różana )
- regenerujące ( glukonolakton, kolagen z elastyną, mocznik, sól z MM, woda różana )
- prewencja przeciwzmarszczkowa ( prawie każdy składnik ma takie właściwości w mniejszym lub większym stopniu, ale głównie: kolagen z elastyną, kwas HA, bioferment z aceroli, kompleks z algami, ekstrakt z winogron, sól z MM, woda różana )

Serum łatwo się przygotowuje, składniki odmierzamy i mieszamy razem, glukonolakton zadziwiająco dobrze się rozpuszcza. Dodałam konserwant ponieważ zrobiłam więcej serum niż na 2 tygodnie. PH serum wyszło mi ok. 4, więc dodałam krople kwasu mlekowego i ustaliłam pH na 4,5. Z racji iż ekstrakt z winogron jest słabo rozpuszczalny w wodzie, przed każdym użyciem należy wstrząsnąć buteleczką.

Działanie

Serum działa jak przewidywałam, doskonale nawilża cerę, szybko się wchłania, woda różana nadaje mu przepiękny zapach, który się utrzymuje jakiś czas na twarzy. Bardzo dobrze komponuje się z kremem nawilżającym. Ponadto serum bardzo dobrze uzupełnia kurację przeciwtrądzikową.
Jednym słowem, nadal jest moim faworytem, tak bogatego serum na próżno szukać w sklepach, bez szkodliwych składników oraz w niskiej cenie (niedługo post o cenach samo robionych kosmetyków :) ).


Roll-on kofeinowy pod oczy



Zrobiłam także kosmetyk z kofeiną w roli głównej. Z racji, że mam ciągłe problemy ze skóra pod oczami ( opuchnięcie, cienie pod oczami ), postanowiłam zadziałać na nią intensywniej.
Na pierwszy raz kofeiny dodałam w zalecanym stężeniu czyli ok. 3%.

Składniki:
  • kwas HA 30%
  • kofeina ok. 3%
  • wit. B5 2%
  • kolagen z elastyną 5%
  • ekstrakt z arniki 5%
  • woda różana do 100%

Kofeina ciężko się rozpuszcza w wodzie, dlatego następnym razem przy większym stężeniu spróbuję ją podgrzać, z tego względu przed użyciem wstrząsam opakowaniem. Drugi problem to znalezienie buteleczki z roll-on'em. Ja miałam to szczęście, że miałam w domu preparat łagodzący ukąszenia owadów. Zawartość była niegroźna, bo głównie w składzie dominował panthenol. Z tego względu przelałam preparat do innej buteleczki a tę umyłam i wykorzystałam do mojego roll-on'u :)

Działanie

Roll-on bardzo przyjemnie się używa, najpierw nakładam kilkoma pociągnięciami pod oczy, a następnie lekko wklepuję w okolice oczu. Już dawno nie miałam podpuchniętych oczu, choćbym była bardzo zmęczona. Natomiast moja zmora - cienie pod oczami, na razie nic z tym się nie da zrobić, to bardziej kwestia cienkiej skóry pod oczami, aczkolwiek od kiedy używam moich serum pod oczy nie miewam także dni w których mam większe cienie pod oczami.

Jestem zadowolona z serum, i mam kilka pomysłów na modyfikacje.

Tonik z zieloną glinką


Tonik powstał z konieczności, gdyż skończył mi się mój dotychczas stosowany tonik Ziaja Nuno. Nie chciałam kolejnego toniku z kwasami, bo na razie mam ich w pielęgnacji dość, kwasów też. Postanowiłam więc dać szanse olejkowi z drzewa herbacianego, bo chcąc nie chcąc ma on te antybakteryjne właściwości.

Składniki:
  • wit. B3 3%
  • mocznik 3%
  • ekstrakt z aloesu 3%
  • gliceryna 4%
  • ekstrakt z winogron 1%
  • alantoina 0,5%
  • zielona glinka 2%
  • sól z MM 0,5%
  • olejek z drzewa herbacianego - 2-3 krople na 20ml
  • woda destylowana + woda różana do 100%
Składniki wymieszałam, pH wskazywało na 5,5 i takie pozostawiłam.

Działanie

Tonik intensywnie pachnie olejkiem z drzewa herbacianego, a z racji, że glinka tworzy zawiesinę, tonik trzeba wstrząsnąć przed użyciem. Spisuje się dobrze jako tonik pod krem, oraz na pewno w jakimś stopniu wspomaga pielęgnację cery tłustej i trądzikowej. Na razie nie używam go na dzień, bo tonik zastępuje mi konkretne serum do twarzy, ale działanie glinki jest widoczne, czyli matowienie cery. Zastanowię się nad dodaniem jej do kremu lub serum na dzień. 
Bardzo możliwe, że zrezygnuję z kupnych toników, ponieważ nie są wcale dużo tańsze oraz mają więcej szkodliwych substancji.



DIY: Kremy z bazy kremowej + IV wersja serum bezolejowego

DIY: Kremy z bazy kremowej + IV wersja serum bezolejowego


Krem/balsam powstał z konieczności, gdyż zbliżają się terminy ważności mojej bazy kremowej, oraz maseł,  wosku pszczelego i kolagenu. W efekcie końcowym chciałam otrzymać mocno nawilżający balsam do ciała.


Baza kremowa



Bazę kremową zakupiłam w sklepie Goremi. Wybrałam wersję hydrofilową. Składu na stronie nie było, ale gdy napisałam e-mail z prośbą o podanie składu, takowy otrzymałam.


Skład mnie skutecznie zniechęcił do stosowania zrobionego kremu na twarz, ponieważ nie wiem ile dokładnie % jest parafiny, w sumie tylko to mnie zniechęciło. Reszta składu to emulgatory na początku, rozpuszczalnik, sorbitol, wosk pszczeli, gliceryna, silikon, zagęszczacze, oraz konserwanty - parabeny.

Baza ma gumowatą konsystencje, biały kolor oraz prawie nikły zapach, jakby trochę wosku pszczelego.


Krem/Balsam nr 1


Składniki (na 50 g kremu):



1. Baza kremowa 25% - 12,5 g
2. Faza tłuszczowa A 25% - 12,5 g
  • Wosk pszczeli 3% - 1,5 g
  • Masło Shea 7,5% - 4,25 g
  • Masło kakaowe 7,5% - 4,25 g
  • Olej ze słodkich migdałów 5% - 2,5 g
3. Faza wodna 50% - 25 g
  • Mocznik 5% - 2,5 g
  • D-panthenol 2% - 1 g
  • Gliceryna 5% - 2,5 g
  • Wit. B3 2% - 1 g
  • Allantoina 0,5% - 0,25 g
  • Sól z Morza Martwego 1% - 0,5 g
  • Woda destylowana 17,25 g
4. Faza C
  • Kolagen 2% - 1 ml
  • Olejek pomarańczowy – 1 kropla


Przygotowanie



Najpierw odmierzyłam składniki. Następnie podgrzałam fazę tłuszczową w zlewce szklanej wstawionej do garnka z wodą. W między czasie lekko podgrzałam również odmierzoną bazę kremową i fazę wodną. Faza tłuszczowa musiała być cały czas dość ciepła, ponieważ wosk pszczeli szybko tężeje w temp. pokojowej, więc dodałam ją taką do bazy kremowej. Krem natychmiast się zważył… Postanowiłam to podgrzać aby się połączyło wszystko, ale było jeszcze gorzej. Więc odstawiłam miksturę na bok, i biegłam po moje mieszadełko, co prawda jest okropne bo ma bardzo małą moc i praktycznie zatrzymuje się przy najmniejszym oporze. Gdy wróciłam, o dziwo masa zaczęła się łączyć! Podekscytowana zaczęłam je mieszać łyżeczką, ale i tak postanowiłam je wymieszać choć trochę mieszadełkiem. Zaraz dodałam fazę wodną w porcjach, cały czas intensywnie mieszając. Wszystko się ładnie połączyło. Gdy masa ostygła, dodałam składniki fazy C, czyli kolagen i olejek pomarańczowy.


Krem ma zapach wosku pszczelego z odrobiną pomarańczy. Ma kolor lekko beżowy. Konsystencja kremu ustaliła się na gęstą.



Jest to typowo krem tłusty, czyli mocno emolientowy i odżywczy balsam. Bardzo trudno się wchłania, pozostawia tłusty film, i o ile na rękach i stopach, po jakiś 10 minutach wchłania się, tak na reszcie ciała przez długi czas jest tłusta warstwa. Krem nie nadaje się jako balsam do ciała. Nadzieje widzę jako krem do rąk lub do stóp, a już najlepiej w okresie zimowym.


Zakładane działanie kremu :

- odżywcze – masło Shea, kakaowe, sól z Morza Martwego
- regenerujące – wosk pszczeli , sól z Morza Martwego
- zmiękczające - mocznik
- nawilżające - gliceryna, oleje, Wit. B5,
- antyoksydacyjne - Wit. B3
- uelastyczniające - kolagen
- antycellulitowe - kolagen, olejek pomarańczowy
- energetyzujące - olejek pomarańczowy
- łagodzące - allantoina


Działanie (moja opinia)

Krem używałam przez około tydzień do stóp i dłoni na noc. Tak jak wspomniałam krem trudno się wchłaniał. Natomiast po użyciu dłonie i stopy były jedwabiście gładkie i miękkie, ).

Krem miał umiarkowane działanie regenerujące, skóra na nogach i rękach została delikatnie zregenerowana.


Opinia pierwszej testerki (mojej mamy)

Najpierw testowała pierwszą wersje kremu, która właściwie różniła się ilością wosku i maseł.

Spostrzeżenia po 3-4 użyciach na twarzy oraz 5-6 na szyi i dekolcie:
- zmarszczki mimiczne są mniej widoczne, spłycone
- mniej widoczne, rozjaśnione przebarwienia
- krostki oraz inne zmiany zniknęły(np. oparzenie)
-
Jednym słowem, mama jest zachwycona :)

Opinia testera nr 2 (po 3-4 użyciach na twardych podeszwach stóp):
-zmiękczenie zauważalne, ale niezbyt duże


Krem do stóp zmiękczająco - złuszczający – 15% mocznik , 5% kwas mlekowy


Zdobywając doświadczenie podczas wykonywania poprzedniej wersji kremu na bazie kremowej, postanowiłam nanieść pewne poprawki w składzie kremu.

Kolejny krem miał być do stóp, więc postanowiłam nie dodawać wosku pszczelego oraz zmniejszyć fazę tłuszczową, żeby krem lepiej się wchłaniał. Krem także różnił się dwoma składnikami: mianowicie olejkiem lawendowym oraz kwasem mlekowym.



1. Baza kremowa 30% - 15g
2. Faza tuszowa A 20% – 10g
  • Masła 10% - 5g
- masło kakowe 5% - 2,5g
- masło Shea 5% -2,5g
  • Olej ze słodkich migdałów 10% - 5g
3. Faza wodna B – 50% - 25g
  • Mocznik 15% - 7,5g
  • Kwas mlekowy 5% - 2,5g
  • Gliceryna 5% - 2,5g
  • Wit. B3 2% - 1g
  • Wit. B5 2% - 1g
  • Sól z morza martwego 1 % - 0,5g
  • Allantoina 0,5% - 0,25g
4. Faza C
  • Kolagen 1% - 0,5g
  • Olejek lawendowy – 3 krople
  • Skrobia ziemniaczana – pół łyżeczki


Wykonanie

Bardzo podobne jak do poprzedniego kremu. Najpierw wszystkie fazy odmierzam w osobnych naczyniach. Następnie podgrzewam lekko tłuszcze aż do rozpuszczenia maseł. Dodałam je do bazy kremowej. Sytuacja się powtórzyła, więc podgrzałam całość lekko i obie substancje się połączyły.

Następnie gdy upewniłam się, że składniki fazy wodnej się dokładnie rozpuściły, dodałam je do tłuszczy i bazy. Całość wymieszałam. Gdy krem wystygł , dodałam kolagen oraz olejek lawendowy. Krem był bardzo rzadki, natomiast po kilkunastu minutach lekko stężał ( masła ), ale nadal wydawał mi się za rzadki.

Po pierwszym posmarowaniu wierzchu dłoni, byłam zachwycona, ale postanowiłam dodać pół łyżeczki mąki ziemniaczanej (skrobia), i wtedy konsystencja kremu była cudownie AKSAMITNA!


Zakładane działanie:

- złuszczające, zmiękczające – mocznik, kwas mlekowy
- nawilżające - masła, gliceryna, olej, Wit. B5
- odżywcze - kolagen, sol z MM
- regenerujące - sól Morza Martwego, mocznik, kwas mlekowy
- antyoksydacyjne - Wit. B3
- antybakteryjne i odświeżające - olejek lawendowy, sol z MM, kwas mlekowy, mocznik


Opinia testera (po 11-12 użyciach):
- skóra jest tylko trochę zmiękczona
- działanie mniejsze niż kremu nr. 1.


Byłam lekko zawiedziona działaniem kremu, mimo iż sama go nie przetestowałam, ani nikt więcej. Możliwe, że sam krem nie jest w stanie za dużo zdziałać, i trzeba działać mechanicznie na twarde podeszwy stóp. Może były one za twarde jak na 12 użyć. Może też brak wosku pszczelego, jak zaznaczył Tester.

Pozostaje mi na przyszłość dodać wosku pszczelego oraz rozszerzyć grono testerów.


Balsam nr 2


Na 50 g balsamu:

1. Baza kremowa 30% - 15 g
2. Faza tłuszczowa A 20% - 10 g
  • Wosk pszczeli 2% - 1 g
  • Masło Shea 2,5% - 2,5 g
  • Masło kakaowe 2,5% - 2,5 g
  • Olej ze słodkich migdałów 8% - 4 g
3. Faza wodna 50% - 25 g
  • Mocznik 5% - 2,5 g
  • D-panthenol 2% - 1 g
  • Gliceryna 5% - 2,5 g
  • Wit. B3 2% - 1 g
  • Allantoina 0,5% - 0,25 g
  • Sól z Morza Martwego 1% - 0,5 g
  • Woda destylowana 17,25 g
4. Faza C
  • Kolagen 2% - 1 ml
  • Olejek pomarańczowy – 3 krople


Podział procentowy faz postanowiłam zrobić bardzo podobny do kremu zmiękczającego do stóp, postanowiłam jednak dodać wosku pszczelego ale tylko 2%, natomiast proporcje fazy wodnej zostawiłam bez zmian.

Ponadto balsam postanawiam przygotować, dodając fazy w odwrotnej kolejności. I to był duży błąd, bo oprócz tego, że wszystko łącznie ze mną było w fazie tłuszczowej, to gorzej mieszały się fazy, oraz po kilku dniach wosk pszczeli gdzieniegdzie się krystalizował.

Działanie

Kremem posmarowałam cale ciało…i od razu poczułam, że proporcje są idealne! Balsam ponownie pachnie woskiem pszczelim z nutą pomarańczy. Balsam ma bardzo podobną konsystencje, lekko stalą. A co najważniejsze balsam pięknie się wchłania, w ciągu kilkunastu sekund, ale nie do suchości, postawia idealną warstwę okluzyjna na powierzchni skory. Po kilkunastu minutach zapach pomarańczy ucieka natomiast pozostaje zapach wosku.

Nałożony na dopiero co ogoloną skórę szczypie, ale to za pewne skutek dodania soli z Morza Martwego.

Po tej przygodzie z własno-robionymi balsamami do ciała jestem skłonna sadzić, że częściej będę po nie siegać.


Serum bezolejowe - wersja IV

Tutaj nawiązuję do postu o serum bezolejowym. Przedstawiłam tam trzy wersje:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/04/diy-serum-bezolejowe-nawilzajace-kilka.html

Niedawno postanowiłam je lekko zmodyfikować, na plus oczywiście.

Składniki:



  • kwas hialuronowy 32%
  • ekstrakt z arniki 6%
  • kompleks z algami morskimi 8%
  • wit. B3 5%
  • mocznik 2%
  • gliceryna 2%
  • alantoina 0,5%
  • sól z Morza Martwego 1%
  • hydrolat oczarowy do 100%

Jak widać mocno zaszalałam z ekstraktami. Postanowiłam dodać ich dużo więcej, ponadto zwiększyłam ilość wit. B3 oraz dodałam sól z Morza Martwego.

Dlaczego tak zrobiłam?

Po pierwsze, bo mogę, podane widełki procentowe były dość niepraktyczne, a patrząc po przepisach ilości ekstraktów dochodziły do 12%! Oczywiście wydaję mi si to lekką przesadą. Ale uważam, że aby ekstrakty zadziałały w widoczny sposób trzeba ich wlać nieco więcej.

I tak, nadal pozostałam przy ekstrakcie z arniki, który to ma likwidować moje cienie pod oczami.
Ponadto dodałam zakupiony ostatnio kompleks z 5 algami morskimi.
Ekstrakt można dostać w dwóch sklepach: Calaya oraz e-naturalne, ceny wąchają się od 3,90 zł do 4,40 zł za 10 ml. Różnią się one nieco składem.
Kompleks z e-naturalne jest na bazie glikolu propylenowego.
INCI: Propylene Glycol, Aqua, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract
W kompleksie znajdziemy algi: Fucus, Laminaria, Spirulina oraz Nori. Podobno w składzie są też algi brunatne (tak wynika z opisu na stronie ) ale w składzie ich nie ma. Nie wiem gdzie jest błąd.

Działanie:

Przede wszystkim antycellulitowe, regenerujące, ale także przeciwzapalne, i odżywcze. Algi posiadają szereg minerałów oraz witamin, a także jod i aminokwasy.

Więcej:
http://www.e-naturalne.pl/pl/p/Kompleks-morski-z-algami/205

Do serum wrzuciłam także moją ukochaną sól z Morza Martwego, o niej rozpisywałam się tutaj:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2012/09/wzbogacamy-gotowce-cz-ii-sol-z-morza.html

Czyli kolejne działanie przeciwzapalne, regulujące wydzielanie sebum oraz dodatkowe mineralki.

Dla większego działania antyoksydacyjnego zwiększyłam udział % wit. B3.
Zmniejszyłam ilość kwasu hialuronowego oraz zwiększyłam gliceryny.

Efekt

Serum nadal ma lejącą, śliską konsystencje. Dobrze się rozprowadza. Zapach intensywniejszy, głównie czuć algi. Kolor także lekko brązowy.
Działanie podobne do poprzedniego serum, ale pozostaje fakt iż skórze dostarczane są większe ilości minerałów oraz witamin.



DIY: Serum bezolejowe - nawilżające, kilka podejść

DIY: Serum bezolejowe - nawilżające, kilka podejść


Moje włosy znowu przechodzą maksymalne przesuszenie, zapewne spowodowane używaniem suszarki, oleju kokosowego na końcówki oraz lekkim nadmiarem protein... Więc po raz drugi funduje im opisany już przeze mnie Tydzień Intensywnego Nawilżania, z tą różnicą ze absolutnie usunę olej kokosowy z pielęgnacji włosów a pozostawię na samą skórę głowy. Włączam siemię lniane + olej lniany, i tuningowane maski nawilżające, oczywiście żadnych protein.

Tym czasem kręcę sobie od czasu do czasu serum bezolejowe ;)

Serum bezolejowe - nawilżające, podejście I

Z racji że unikam jak ognia olejów o niewiadomym mi działaniu na moją skórę, postanowiłam zrobić serum bezolejowe z kwasem hialuronowym.

Serum zaczęłam używać równo z używaniem toników z kwasami AHA, w celu zmniejszenia przesuszenia spowodowanego działaniem kwasów.

Skład:



  • kwas hialuronowy 1,5% - 30%
  • witamina B5 - 2%
  • gliceryna - 2%
  • mocznik - 2%
  • witamina B3 - 1%
  • hydrolat oczarowy - 63%
  • kwas mlekowy - 1 kropla do ustalenia pH
Wykonanie:

Składniki odmierzałam na około 10 ml serum. 
Wszystko mieszałam już w gotowym opakowaniu na serum. Dodawałam po kolei wszystkie składniki do hydrolatu. Na końcu zmierzyłam pH i było na poziomie trochę ponad 6, więc ustaliłam je na około 5,5 przy pomocy jednej kropli kwasu mlekowego.
Serum nie konserwowałam, i trzymałam w lodówce przez 3 tyg.

Chciałam się skupić przede wszystkim na nawilżeniu kwasem hialuronowym przy pomocy gliceryny, mocznika i wit. B5, natomiast wit. B3 w małym stężeniu aby sprawdzić reakcję na mojej skórze. Innymi słowy skład na pierwszy raz dobrałam dość ostrożnie.

Działanie:


Serum było bardzo wodniste, okazało się za mało nawilżające i mało wydajne. Miałam wrażenie że wcieram w skórę sama wodę, długo się wchłaniało. Serum stosowałam raz dziennie po umyciu twarzy oraz przetarciu tonikiem. Następnie po odczekaniu około 5 minut nakładałam krem na dzień oraz wzbogacony przeze mnie  niebieski BD pod oczy.

Serum pomagało w utrzymaniu nawilżenia, ale zdecydowanie za mało niż tego oczekiwałam. 10 ml serum starczyło mi dokładnie na 3 tyg.


Podejście II

Skład:

  • kwas hialuronowy 1,5% - 40%
  • wit. B3 - 2%
  • wit. B5 - 3%
  • mocznik - 2%
  • gliceryna - 1%
  • ekstrakt z arniki górskiej - 1%
  • alantoina - 0,5%
  • hydrolat oczarowy - 50,5%
  • kwas mlekowy do ustalenia pH

Po pierwszym "biednym" serum, postanowiłam je zmodyfikować i wzbogacić. Po pierwsze zwiększyłam % udział kwasu HA o 10% ale za to zmniejszyłam o 1% glicerynę, zwiększyłam także ilość wit. B5 i B3. Ponadto do serum wrzuciłam ekstrakt z arniki górskiej i alantoinę.

Serum miało bardziej nawilżać skórę ( kwas HA, gliceryna, mocznik ), łagodzić podrażnienia (alantoina, wit. B5) oraz likwidować obrzęki i cienie pod oczami (arnika) i działać przeciwtrądzikowo ( arnika, wit. B3).

Działanie:

Zastosowane modyfikacje a dokładnie w największym stopniu zwiększenie ilości kwasu HA, były strzałem w dziesiątkę! Serum tym razem miało gęstszą konsystencję, lekko klejącą przez co było bardzo wydajne. Serum ponadto miało przyjemny zapach arniki. Na twarz dawałam tylko 3 krople, i od razu przy aplikacji zauważyłam że ma inna konsystencję, ładnie i szybko się wchłaniało w mniej więcej minutę. Ta wersja prawie w 100% pomogła mi w nawilżeniu twarzy mimo codziennego używania kwasów.
Natomiast serum nie pomogło w zlikwidowaniu obrzęków ani cieni pod oczami.

Serum wykorzystałam także dwa razy pod maskę glinkową - tu także dobry efekt, brak ściągnięcia skóry, gładka i oczyszczona cera.

Serum wersja III

W kolejnej wersji mam zamiar zwiększyć ekstrakt z arniki, do przepisowych 2% aby uzyskać silniejszy efekt redukcji cieni i obrzęków pod oczami oraz wit. B3 do 4 % żeby zwiększyć działanie antybakteryjne, rozjaśniające oraz antyoksydacyjne.

Widocznych efektów nie ma jako tako, ew zauważyłam minimalne zmniejszenie przetłuszczania oraz delikatne rozjaśnienie i redukcja obrzęku pod oczami.


Niedługo zabieram się za serum z witaminą C, oraz za jakiś czas gdy uzupełnię moje zbiory półproduktowe o oleje do cery tłustej oraz jakiś lekki emulgator lub bardzo ciekawy zamiennik jakim są włókna pomarańczy, stworzę lekkie serum nawilżająco-natłuszczająco-matujące.
Copyright © 2014 Biochemia kosmetyczna , Blogger