piątek, 28 września 2012

Cudowny uniwersalny kosmetyk cz. II - żel z siemienia lnianego


Żel z siemienia lnianego, to prosty, tani i uniwersalny produkt, który możemy przygotować same.

Do przyrządzenia żelu potrzebujemy jedynie wody i nasion lnu.
Koszt samych nasion, to tak jak patrzyłam w jednej z aptek 2,14 zł za 200 g. Wodę każdy w domu ma.

Na przygotowanie żelu potrzebujemy 2 łyżek siemienia i jednej szklanki wody. Całość gotujemy ciągle mieszając przez 15 minut. Po tym czasie, gdy wszystko jest jeszcze gorące, przecedzamy nasiona przez sitko, starając się wycisnąć jak najwięcej cennego śluzu  Żel odstawiamy do ostygnięcia a następnie wlewamy do zakręcanej butelki i trzymamy w lodówce. Po 12 godzinach żel jest gotowy do użycia.
Żel nie powinno się przechowywać dłużej niż 2 tygodnie, ponieważ może się popsuć.

Tak przygotowany żel jest dość gęsty, nie ma raczej zapachu, ma lekko żółty kolor. Mój żel w tej wersji, popsuł się trochę wcześniej niż po 2 tygodniach, zmienił zapach na nie przyjemny. A że zostało mi go dość sporo to musiałam resztę wylać...Myślę że przy takiej ilości pomocny może być olejek eteryczny, który może lekko zakonserwować żel, żeby tak szybko się nie popsuł, ponadto nada produktowi przyjemny zapach. Natomiast uważam że żel i tak nie może stać za długo w lodówce.
Nie mogłam przeboleć takiego marnotrawstwa więc następnym razem zrobiłam połowę mniej - 1 łyżka na pół szklanki. Tak przygotowany żel o dziwo, nie popsuł się po ponad 2 tygodniach! i starcza mi na własnie nieco ponad 2 tygodnie.

Trochę o właściwościach odżywczych nasion lnu:

Nasiona lnu zawierają związki śluzowe, białkowe oraz bardzo dużo oleju tłustego. Zawierają również kwasy organiczne - m.in. askorbinowy, enzymy, sole mineralne - magnez, cynk, żelazo. Olej lniany bogaty jest w glicerydy kwasów nienasyconych (m.in. linolenowego i linolowego), trochę mniej glicerydów kwasów nasyconych oraz fitosterole i witaminę E.
źródło: http://mamzdrowie.pl/siemie-lniane-wlasciwosci-i-zastosowanie/


Moje zastosowanie:

Ja stosuję żel lniany tylko na włosy, mimo to widać że jest to wielofunkcyjny produkt.


Stylizator

Jest świetny jako żel do loków. 

Pierwszy raz zastosowałam go do ploppingu i efekty były całkiem niezłe:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2012/08/plopping-czyli-jak-wyczarowac-fale-na.html

Używałam go po nałożeniu odżywki bez spłukiwania, w sporych ilościach  i zawijałam w koszulkę. Po zdjęciu dokładałam porcje żelu i ugniatałam fale.
Żel super nawilża fale, są miękkie i błyszczą się. Bardzo dobrze utrzymuje skręt. Absolutnie nie obciąża włosów, czego się trochę bałam. Można go nakładać także na sucho i też świetnie się wchłania.
Jest dobrym zamiennikiem, drogeryjnych żelów do stylizacji, w których jest sama chemia. Nie posiada polimerów ani silikonów więc oczywiście skręt nie trzyma się nie wiadomo jak długo. Pomaga on w dużym stopniu ułożyć fryzurę, natomiast żeby fryzura się dłużej trzymała nie zastąpiony jest lakier do włosów psiknięty w nie dużych ilościach.

Żel do prostowania włosów.

Druga cudowna właściwość, to prostowanie włosów, oczywiście bez prostownicy :)

W tym przypadku po umyciu włosów, i chwilowym odsączeniu nadmiaru wody w koszulce bawełnianej, nakładam odżywkę bez spłukiwania, następnie wmasowuję żel lniany i rozczesuję grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Żel jest śliski, nawet bardzo, ale po nałożeniu na włosy, sprawia wrażenie że włosy są lekko tępe w dotyku. Co nie zmienia faktu że i tak bardzo łatwo się rozczesują. I na grzebieniu mam coraz mniej włosów .
Tak rozczesane włosy zostawiam do wyschnięcia.
Dla mnie bardzo ważne jest aby włosy zostały takie proste jak wtedy gdy są mokre i żel lniany mi w tym bardzo pomaga.
Żel usztywnia włosy, dzięki czemu pozostają w niezmienionej pozycji. Ale bez obaw mogę je dotykać - tak szybciej schną. Jedynie grzywki nie dotykam jakiś czas.
Podczas suszenia naturalnie, włosy schną i równocześnie stają się coraz mniej sztywne a coraz bardziej miękkie i nadal idealnie proste. Wystarczy że przeczeszę palcami grzywkę i ze sztywnych włosów wyłaniają się mięciutkie i proste włosy.
Włosy wyglądają mniej więcej tak:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2012/08/efekt-laminowania-lub-encanto-pol.html
z tym że są na ogół spuszone i suche przy końcach, czego nie było po kuracji l-cysteinowej.

Jedyne w czym żel nie pomaga tak bardzo jak bym sobie tego życzyła, to puszenie się włosów. Już podczas wysychania, włosy odstają, co znika po około godzinie, ale i tak nie uchroni przed wilgocią i deszczem.


Maska nawilżająca

Postanowiłam też użyć żelu jako maska do spłukiwania.
Po umyciu włosów i nałożeniu na chwilę odżywki do spłukiwania, oraz odciśnięciu nadmiaru wody, dałam ponad 3 razy więcej niż zwykle daję na włosy bez spłukiwania i wmasowałam żel we włosy i skórę głowy. Tutaj także bałam się obciążenia, szczególnie przy skórze głowy.
Włosy zawinęłam w folię i ręcznik na pół godziny, następnie bardzo dobrze zmyłam. Włosy wydawały się lekko tępe i bardzo ciężkie. Po wysuszeniu nie było widać większych efektów, ale włosy nie były obciążone . Myślę że regularne stosowanie maski, nawet codziennie może pomóc w nawilżeniu włosów i zmniejszeniu puszenia.

Żelu lnianego dodaje także do masek-miksów nawilżających. Np.
- maska Bingo Spa 5 alg - około 40%
- żel lniany - ok. 30%
- żel aloesowy - ok. 30%
- 2-3 krople olejku BD niebieskiego

Włosy po zmyciu nie były idealnie śliskie, bo w masce nie ma silikonów. Po wyschnięciu włosy są spuszone ale miękkie i gładkie..


U mnie jeszcze długa droga. Po drugie mam włosy utleniane więc cudów nie mogę oczekiwać od moich wymęczonych końcówek.

Żel jest bardzo wydajny, bo z połowy szklanki, i nakładając w sporych ilościach codziennie + jeszcze więcej, jeden raz jako maskę, starcza mi na ponad 2 tygodnie. Nie mam pojęcia jak to się dzieje ;)
To cudowna naturalna odżywka, super nawilżająca i nie obciążająca włosów.

Jednym słowem, nie wyobrażam sobie codziennej stylizacji/pielęgnacji bez żelu lnianego, czy to do prostych czy kręconych włosów.



Wątek o żelu lnianym jako stylizatorze:
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=387619

Inne zastosowania żelu lnianego:
http://anwena.blogspot.com/2012/02/lniane-spa.html

Siemie lniane dla urody:
http://www.siemie-lniane.pl/uroda.php

Czytałam także o piciu siemienia lnianego. Ma on podobno bardzo dobry wpływ na zdrowie i urodę. Przede wszystkim nawilża skórę od wewnątrz a także dzięki zawartości kwasów tłuszczowych leczy cerę z niedoskonałościami  Miła perspektywa, i może kiedyś się skuszę :)
Więcej o piciu siemienia lnianego:
http://www.blondhaircare.com/2012/09/eksperyment-siemie-lniane-dwumiesieczny.html

6 komentarzy:

  1. baaardzo popularne ostatnio to siemie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Magiczny len, nie dość, że uwielbiam nasionka, to jeszcze żel ma tyle właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. siemie lniane czyni cuda na moich włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach to siemię :) podbija nasze serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bardzo się cieszę że można w naturalny sposób pomóc włosom w stylizacji i w dodatku je odżywić i nawilżyć. super sprawa! :)

      Usuń
  5. Uwielbiam płukanki z lnu, dodaje jeszcze 2 łyżki octu jabłkowego i włosy są obłędne. W naturze kryje się piękno, więc trzeba ją wykorzystywać ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...