niedziela, 2 listopada 2014

Recenzje: Baikaderm, Savon Noir, krem Bilouxe





Dzisiaj mam przyjemność przedstawić moje kolejne odkrycie, z którym nie rozstanę się przez większość mojego życia za pewne :P

I nie chodzi tyle o sam produkt co o składnik jakim jest tarczyca bajkalska!

Z jej składnikiem czynnym czyli bajkaliną spotkałam się już w kremie witaminowym Green People. Wtedy już krótko przedstawiłam działanie tarczycy. Następnie ekstrakt z tarczycy bajkalskiej zawierał krem matujący Baikal Herbals.

Znalazłam także ten składnik w kompleksie o nazwie Vitasource, w którym właściwie jest tylko bajkalina w dodatku jest jej tam 0,68% a sam kompleks nie jest taki tani, biorąc pod uwagę sugerowane stężenie. Poszukałam trochę i znalazłam produkt który jest nie mal idealny i zawiera zespół flawonów z korzenia tarczycy bajkalskiej na poziomie 1,33% w tym 75% to bajkalina!

Produkt nazywa się Baikaderm, jest go 35g i kosztuje w zależnie od apteki od 3 zł (krótka data ważności) do 13 zł.

Czym zasłynęła tarczyca bajkalska?

Głównie działaniem przeciwstarzeniowym, ale bardzo nietypowym.
Najpierw warto poczytać jakie procesy zachodzą gdy skóra się starzeje:
http://www.longevitas.pl/index.php?id=84

W skrócie, większość składników przeciwstarzeniowych ( antyoksydanty, witaminy i inne ekstrakty), działają na zasadzie niwelowania wolnych rodników oraz stymulowania produkcji kolagenu i elastyny. Natomiast bajkalina:
poprzez oddziaływanie na telomery fibroblastów hamuje starzenie komórkowe, przedłuża aktywne życie fibroblastów i przywraca im aktywność typową dla komórek o około 10 lat młodszych.
Telomery zabezpieczają chromosomy przy podziale, jednocześnie skracają swoja długość przy każdym podziale. Długość telomeru określa jak długo będą występowały kolejne podziały komórek, a tym samym jak długo skóra będzie się regenerować czyli jak długo skóra zachowa młody wygląd.
Zakłada się, że ilość podziałów komórek wynosi 50. Od ok 30 roku życia podział komórek skóry zmniejsza się o 10% co każde 10 lat.
Bajkalina, więc oddziałuje na telomery i przy regularnym stosowaniu zwiększa ilość podziałów komórek o 10%, w związku z tym mówi się, że przedłuża młodość skóry o ok 10 lat!

Dlatego najlepiej jak najwcześniej zacząć stosowanie preparatów z bajkaliną czyli od ok 30 roku życia lub wcześniej.

Wystarczy dwumiesięczne stosowanie kremu z bajkaliną, aby zwiększył się poziomom elastyczności i jędrności skóry o ok 12%.

Ponadto flawony zawarte w tarczycy mają właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, więc nadają się do leczenia różnego rodzaju stanów zapalnych w tym trądziku. Świadczy o tym chęć producentów do umieszczania tego składnika w preparatach do skóry tłustej i trądzikowej , ale także do preparatów do higieny jamy ustnej.

Kolejną cechą tarczycy jest jej promienioochronność. Bajkalina zawiera filtr UVA jak i UVB.
http://www.mediweb.pl/beauty/wyswietl_vad.php?id=973

Flawony z tarczycy działają także jak przeciwutleniacze, zmniejszają widoczność naczynek, hamują aktywność enzymu-tyrozynazy, co za tym idzie mają działanie wybielające. Ponadto bajkalina ma działanie antyhistaminowe i przeciwalergiczne.


Herbapol, Baikaderm, krem

Skład



Krem Baikaderm, zawiera tak jak wspomniałam wcześniej 1,33% zespołu flawonów izolowanych z korzenia tarczycy bajkalskiej (o zawartości bajkaliny 75%), ale także 1% alantoiny. Krem polecany jest do leczenia stanów zapalnych oraz podrażnień. 


Recenzja


Krem mieści się w metalowej tubce, jak inne maści apteczne. Jest delikatnie gęsty, posiada kolor bardzo jasny brązowy lub żółty, natomiast zapach ledwo wyczuwalny, typowy dla maści.

Krem dość dobrze się rozprowadza, wchłania się, bardzo szybko właściwie do matu! Nie koloryzuje skóry, i nie brudzi pościeli. 

Krem obecnie włączyłam do mojej pielęgnacji, i stosuję na noc co drugi dzień na przemiennie z Isana aloesowym. Kremem smaruję całą twarz, łącznie z okolicami oczu, a także szyję, dekolt oraz dłonie. Czyli najszybciej starzejące się miejsca :P

Po ponad miesiącu regularnego używania zauważyłam pozytywne zmiany, głównie w kwestii trądziku. Mimo, że moja pielęgnacja jest obecnie bardzo uboga, a często zapominam stosować niektórych specyfików, nie przejawia ona negatywnych zmian. Rzadko pojawiają się niedoskonałości, a jeśli się pojawią to szybko się goją. Skóra nie przetłuszcza się mocno. I co najważniejsze nie zapycha porów skóry!

Mam młodą skórę i nie zauważę działania antystarzeniowego, ale Panie w wieku ponad 30 lat także nie zauważą cudów. Piszę to, ponieważ zauważyłam negatywne komentarze pod składnikiem Vitasource, w sklepach jak i na forach. Z racji, że przybliżyłam działanie bajkaliny nie muszę się powtarzać, że ten składnik jak inne antyoksydanty, działa długofalowo, a działanie nie jest widoczne gołym okiem. Bajkalina bowiem przedłuża młodość skóry, więc jej działanie jest ukryte!

Krem zakupiłam promocyjnie w cenie 3 zł za 35 g, ponieważ jest ważny do stycznia, ale do tej pory na spokojnie go zużyję. Na pewno kupię go ponownie nawet w cenie ok 10 zł, ponieważ jest wart swojej ceny wg mnie.


Karawan Authentic, Savon Noir - czarne mydło

Ponad miesiąc temu dostałam od polskiego dystrybutora kosmetyków naturalnych Matique.pl, do przetestowania mydło Savon Noir firmy Karawan Authentic. Zawsze chciałam wypróbować mydło Savon Noir, ponieważ miało bardzo dużo pozytywnych komentarzy.

Skład

niestety cały skład się nie zmieścił na zdjęciu

Skład niestety nie jest oryginalną recepturą z tego co czytałam, ale jest bardzo podobny.
Woda, sól potasowa z oliwy z oliwek, jest to środek myjący i emulgujący - główny składnik mydła Savon Noir, ponadto mydło zawiera: glicerynę, chlorek sodu, karmel, składnik chelatujący, wodorotlenek potasu - regulator pH, niezbyt tolerowany przez skórę.

Skład i tak jest w miarę krótki, ale obyłoby się bez zbędnych składników.

Recenzja



Mydło umieszczone jest w słoiczku o pojemności 200g. Mydło jest czarno-przezroczyste w opakowaniu, natomiast na dłoni jest jasno brązowe, posiada konsystencje gumy, zapach mało wyczuwalny, nienachalny.

Główne zadanie mydła to peeling skóry, podobny do tych enzymatycznych, ponieważ odbywa się bez drobinek mechanicznych.

Mydło nakłada się na zwilżoną skórę suchymi palcami (tak aby woda nie dostała się do kosmetyku). Pod wpływem wody na skórze mydło wmasowując w skórę rozpuszcza się i pokrywa dokładnie całą powierzchnie. Ogromny plus mydła to jego wydajność! Potrzeba dosłownie niewiele aby mydło pokryło całą twarz delikatną warstwą. Po kilku minutach mydło powoli zasycha na skórze, wtedy delikatnie oklepuję twarz wodą. Zmywam całość po ok 10-15 minutach. Początkowo zmywałam mydło wodą i rękami, i efekt był całkiem niezły. Skóra była czysta i napięta. Natomiast po ok 2 tygodniach przy stosowaniu 2 razy w tygodniu, zauważyłam, że skóra jednak potrzebuje czegoś mocniejszego (wcześniej używałam korundu także 2 razy w tygodniu). Kupiłam jakiś czas temu naturalną gąbkę do mycia twarzy i postanowiłam, że to dobry moment zacząć ją używać.
Pomagała mi ona przy zmywaniu, delikatnie masowałam skórę okrężnymi ruchami. Skóra po tym zabiegu była dużo lepiej oczyszczona. 



Obecnie po ponad miesiącu bez peelingu mechanicznego, używając tylko mydło Savon Noir + gąbka, nie zauważyłam zmian na lepsze i na gorsze także nie. Z racji, iż mydło do najtańszych nie należy, raczej nie zostanie u mnie na stałe. Niestety troszkę się zawiodłam, ponieważ liczyłam na lepsze rezultaty.

Mydło tego producenta kosztuje ok 55 zl za 200g.


Bioluxe, Organic Green Tea, Tonizujący krem na dzień z zielona herbata

Krem zakupiłam już jakiś czas temu, ale postanowiłam go dopiero teraz wykorzystać. Niestety okazał się niezbyt dobrym kandydatem na krem do skóry ciała a już w ogóle do twarzy.

Skład

niestety każda próba przybliżenia kończyła się rozmazanym zdjęciem :(


Zachęcił mnie skład, ponieważ był krótki i prosty: woda, emulgator, glicerydy kokosowe, emulgator, ekstrakt z zielonej herbaty, olej kokosowy, olej ze słonecznika, gliceryna, wodorotlenek potasu - regulator pH, zapach, naturalne konserwanty.

Skład wskazywał na ciężki krem, ale i mocno odżywczy.

Recenzja

Krem mieści się w plastikowej tubce. Po odkręceniu pojawiła się zabezpieczająca folia. Niestety po jej zdjęciu i mimo, iż krem jest ważny do maja przyszłego roku, w kremie bylo czuć początki jełczenia...
To już zdyskwalifikowało go do użytku do twarzy. Zostały ręce i stopy. Tu też nie było najlepiej, gdyż krem nie wydaje się ciężki w konsystencji, ale zostawia na skórze tłustą warstwę, która jest nie przyjemna, wchłania się ale po dużo dłuższym czasie. Krem mimo tego "zapaszku", ma ładny zapach herbaty, a konsystencja jest średnio gęsta.

Ciężko też mówić o jakiś efektach, ponieważ stosuję go doraźnie, ale myślę, że jest dobry do zabezpieczania skóry rąk i nóg w zimie, a działanie antyoksydacyjne zielonej herbaty będzie działało jak najbardziej na plus.
Nie przepłaciłam, ponieważ krem zakupiłam za 4 zl za 40 ml. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...