piątek, 18 kwietnia 2014

Recenzje włosowe: odżywka Ziaja, olejek Marion



Ostatnio miałam okazję używać nowych 2 produktów do pielęgnacji włosów. Zapraszam na recenzje.




Ziaja, Odżywka intensywne nawilżanie do włosów suchych

Kolejna moja odżywka Ziaji, zachęcona składem z wizażu, błędnym z resztą...
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=43108
Różnica jest diametralna, ale działanie odżywki nie jest złe.

Skład


Baza odżywki jest dosłownie taka sama jak we wszystkich innych odżywkach Ziaji. Silikon na 3 miejscu, rozpuszczalnik i parafina, czyli rzeczy których nie lubię w składzie. Ale dalej jest dobrze: wit. B5, rozpuszczalnik, ekstrakt z aloesu, wit. E, olej z kiełków pszenicy, wit. A oraz stabilizatory, konserwant, regulatory pH i zapach.

Działanie 

Odżywka jest dość gęsta, nie spływa sama z butelki, trzeba butelką wstrząsnąć w dół. Zapach przyjemny, chyba jedyny z tej serii nie pachnący chemią. Działanie dobre i raczej jedno z lepszych z tej serii. Delikatnie wygładza włosy, ale trzeba uważać z ilością. Dodam, iż używam jej tylko w niewielkiej ilości po umyciu włosów, na wilgotne włosy. Bardzo dobra do zabezpieczania włosów po umyciu.

Cena odżywki to ok. 5 zł za 200ml, dostępna jest w niektórych hipermarketach i drogeriach, pewnie kupię ponownie.


Marion, Olejki Orientalne - odżywienie włosów

Z poprzednich recenzji można było wywnioskować, że uwielbiam serum na końcówki firmy Marion: arganowe jak i jedwabne. Nie mogłam, więc nie spróbować najnowszej pozycji, zwłaszcza że skład jest naprawdę niezły.

Skład

Skład prawie niewidoczny, przez przezroczystą buteleczkę...

Porównując z używanymi przeze mnie serum, ten olejek jest wg mnie bardziej treściwy.
Na początku kilka silikonów, w tym: silikon lotny, łatwo zmywalny prze wodę oraz trudno zmywalny, następnie rozpuszczalnik, zapach i samo sedno olejku: olej arganowy, olej macadamia, oleje z pestek moreli, olejek Ylang Ylang, wit. E, oraz reszta (konserwanty, zapachy, barwniki).
Jest to typowo serum silikonowe, jak inne rodzaje tej firmy. Olejki odżywcze są co prawda po zapachu, ale jest ich dość duża liczba, stąd pewnie w sumie będą coś działały. Po drugie w składzie jest prawdziwy olejek Ylang Ylang, który ma dobry wpływ na włosy.

Działanie

Olejek ma działanie podobne do pozostałych, aczkolwiek wydaję mi się, że jest lżejszy i szybciej się wchłania. Poza tym mieści się w mniejszej buteleczce, i ma naprawdę intensywny zapach. Zapach jest typowo orientalny, tylko za pierwszym razem byłam negatywnie do niego nastawiona, ale przy kolejnych użyciach to była czysta przyjemność, coś jak perfumy, bo olejek naprawdę długo się utrzymuje na włosach :)

Cena w promocji to 5 zł za 30 ml (w drogerii Natura), troszeczkę więcej niż w przypadku pozostałych serum Mariona. Buteleczka przyda się do serum własnoręcznnie robionych i lekkich kremów :) Serum to nie cudo, ale cena jest przystępna i adekwatna do składu. Przy kolejnej promocji oraz jak wykończę posiadane olejki spróbuję innych z tej serii, bo także są warte spróbowania :)


wtorek, 8 kwietnia 2014

DIY: pomadka pod. III i żel insp. Cerkogel 10




Pomadka podejście III


Po dwóch udanych próbach własnoręcznej produkcji pomadek, postanowiłam pójść krok dalej.
Przypomnę, iż pierwsza wersja, była w pewnym sensie najzwyklejsza: wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, olej jojoba, olej rycynowy, olej migdałowy oraz olejek pomarańczowy. Spełniała swoje zadanie jak najbardziej. Druga wersja, była bardzo podobna do poprzedniej ale z trochę zmienionym składem % składników, ponadto użyłam innego olejku eterycznego oraz dodałam pigmentu - róż Annabelle. W efekcie pomadka nabrała ślicznego pudrowo-różowego koloru, ale na ustach nie było żadnego prawie efektu.

Obecna wersja została zainspirowana składem pomadki Alterra. Ponadto chciałam pomadkę z filtrem, z mocniejszym kryciem i delikatnym błyskiem.

Skład pomadki Alterra:
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea Fruit Oil*, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil*, Daucus Carota Sativa Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol.
źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50859


Skład pomadki podejście III

  • wosk pszczeli 15%
  • olej rycynowy 15%
  • masło shea 15%
  • masło kokosowe 10%
  • olej z pestek winogron 10%
  • olej jojoba 10%
  • masło kakaowe 5%
  • oliwa z oliwek 5%
  • olej ze słonecznika 5%
  • olej z kiełków pszenicy 5%
  • tlenek cynku 3%
  • alkohol cetearylowy 2%
  • pigment wedle uznania, aż do zabarwienia pomadki na pożądany kolor - u mnie Puder rozświetlający Earthnicity: Silk Glow Light

Pomadka na bogato, w sumie wykorzystałam prawie wszystkie oleje jakie ma w domu.
W stosunku do poprzedniej wersji pomadki, zmniejszyłam ilość wosku pszczelego oraz masła kakaowego na rzecz masła kokosowego oraz alkoholu cetearylowego. Zauważyłam bowiem, że masło kokosowe oraz alkohol cetearylowy dają bardzo aksamitny efekt i bardzo szybko się wchłaniają w skórę. Dodałam bogatą gamę olejów, tlenek cynku w ilości 3%, nie dałam więcej ponieważ pomadka by bieliła za bardzo. Dodany puder rozświetlający nadał pomadce kolor Nude (mój ulubiony) w dodatku z delikatnym błyskiem.


Pomadka ma takie same właściwości jak pozostałe, tj.: natłuszcza usta, ale też szybko się wchłania pozostawiając w bardzo szybkim czasie miękkie, delikatne usta. Pomadka ponadto pozostawia na ustach kolor o który mi chodziło, chociaż jest on mniej beżowy niż chciałam, ale i tak mi się podoba, a usta się cudownie błyszczą. Pomadka ponadto pozostaje na ustach dość długo, kolor też. Z pozostałych właściwości pomadki muszę dodać, że potrafi goić nawet najbardziej wysuszone i popękane usta w jedną noc! Leczy również wszelkiego rodzaju zajady i dusi w zarodku powstającą opryszczkę! To na prawdę cudowna pomadka, oleje robią swoje :)

Najlepiej kolor pomadki  oddaje zdjęcie na ustach, więc postanowiłam wrzucić :P


Minusem takich pomadek, jest nie trwałość w zbyt ciepłym lub zbyt zimnym otoczeniu, tj. np. w kieszeni spodni. Pomadka bowiem staje się miękka, zbyt miękka do wykręcenia i posmarowania ust. Natomiast zimą pomadka ma tendencje do zbijania się w grudki, nie wiem jeszcze co jest tego przyczyną, chociaż wydaje mi się, że masło kakaowe. Pomadka po ociepleniu się powraca do dawnej formy bez żadnego problemu. Dlatego preferuje ją trzymać w słoiczkach.


Żel do skóry głowy insp. Cerkogel 10


Żel z założenia został zrobiona dla mojej mamy, ponieważ lekarz polecił jej na sucha, łuszczącą się skórę głowy właśnie Cerkogel 10. Popatrzyłam na skład i wiedziałam, że mogę zrobić coś o bardzo podobnym działaniu. Cena nie jest wygórowana, ale cieszyłam się, że mogę zrobić dla niej zamiennik.

Dodam, iż mamie nie przypadł do gustu żel, ponieważ wg niej psuł estetyczny wygląd włosów przy skórze głowy. No nic, może się jeszcze przekona do niego :P Tym czasem sama zaczęłam go używać, ponieważ nie zaszkodzi mi porządne nawilżanie skóry.

Najpierw przyjrzyjmy się składowi Cerkogel 10:
Składniki aktywne: mocznik 10%, L-arginina 1%, biosaccharide Gum-1 (5%), glicerol, kwas mlekowy/mleczan sodu.
źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=24160
Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Urea, Biosaccharide Gum-1, Lactic Acid, Glycolic Acid, Ammonium Hydroxide, L-Arginine, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben.
źródło: http://www.fajnaapteka.pl/1977,cerkogel-10-zel-mocznikowy-do-skory-glowy-50g.html 

Na podstawie podanych informacji dodatkowych o procentowej zawartości niektórych składników, łatwo możemy oszacować zawartość pozostałych składników.

Na drugim miejscu zaraz po wodze jest glikol propylenowy, jest to silny humektant, następnie gliceryna, są one przed mocznikiem którego jest 10%, więc glikolu i gliceryny jest po >= (więcej lub tyle samo) 10%. Następnie mamy 5% gumy biosacharydowej. Potem są kwas mlekowy, kwas glikolowy, wodorotlenek amonu, wszystkie te składniki są przed l-argininą której jest 1%, czyli każdego z tych składników jest >= 1% ale <= 5%. Po tych składnikach już co do ilości nie mamy pewności, na pewno wiadomo, że nie jest ich więcej niż 1%.

O poszczególnych składnikach:
glikol propylenowy - rozpuszczalnik, silny humektant, wzmacnia działanie konserwujące; w tym produkcie mamy go więcej niż 10%; prawdopodobnie służy do rozpuszczenia substancji aktywnych oraz do wzmocnienia efektu nawilżającego żelu. Ma zdolności przenikania wgłąb skóry. Z drugiej strony nie jest aż tak obojętny dla skóry mimo, iż niezabronione jest używanie go w stężeniu do 50%. Glikol przez swoje silne działanie penetrujące wgłąb skóry, może podrażniać wrażliwą skórę, a nawet wywołać alergie.

gliceryna - tej nie muszę chyba przedstawiać; to powszechny, skuteczny i najmniej alergizujący humektant, chociaż na niego jest uczona pewna część osób. Mnie za to służy doskonale; w produkcie jest jej więcej niż 10%.

mocznik - o moczniku już pisałam tutaj:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/08/wzbogacamy-gotowce-cz-iv-alantoina.html
Jest to główny składnik aktywny tego żelu. W stężeniu 10% działa silnie nawilżająco oraz delikatnie złuszczająco.

biosaccharide gum-1 - jest to tzw fukożel (fucogel), polisacharyd, substancja roślinnego pochodzenia, o silnym i długotrwałym działaniu nawilżającym, koi podrażnienia, substancja żelująca. Podobno na dłuższą metę przewyższa działanie kwasu hialuronowego.

kwas mlekowy, kwas glikolowy - nie będę wchodzić w szczegóły działania tych kwasów ponieważ nie jest ich dużo. Główne działanie zakładam miało być wspomagające złuszczanie oraz obniżające pH.

wodorotlenek amonu (woda amoniakalna) - duża zagadka tego preparatu. Ten składnik jest używany głównie do farb...główne zadanie to regulacja pH, ale przecież można było to wyregulować kwasami. Składnik działa żrąco na skórę, może być używany w maksymalnym stężeniu 6%. Składnik wg mnie zbędny, ale mogę się mylić

l-arginina - aminokwas, główne działanie to nawilżanie, łagodzi podrażnienia, szybko działa, pobudza wzrost włosów, odzywia cebulki włosów, regeneruje skórę, syntezuje kolagen.

fenoksyetanol - substancja rozpuszczająca parabeny, zastosowanie w kosmetykach max 1%.

parabeny - konserwanty, niezbyt przyjazne skórze.

Patrząc na mój zbiór półproduktów wyczarowałam taki skład:

  • mocznik 10%
  • gliceryna 10%
  • kwas HA 5%
  • d-panthenol 3%
  • kwas mlekowy 1%
  • guma ksantanowa 1%
  • konserwant ekologiczny 1%
  • glukomannan 0,5%
  • alantoina 0,5%

Działanie nawilżające fukożelu oraz argininy zastąpiłam 5% kwasem hialuronowym oraz panthenolem. To samo tyczy się ich funkcji łagodzących, tutaj zastępuje je alantoina i d-panthenol. Glukomannan jako polisacharyd miał zastąpić fukożel, ale okazało się, iż jego rozpuszczenie graniczy z cudem i ostatecznie zostało go ok 1% rozproszonego w żelu...
Można także zauważyć, iż moja wersja jest ostrożniejsza, w takim sensie, że nie chciałam przesadzić z ilością kwasu. 
Na drugi raz mam pomysł aby dodać do tego wszystkiego kofeinę, jako substancję zastępującą działanie l-argininy a dokradnie: poprawienie ukrwienia skóry i wzmocnienie cebulek włosów (wzrost włosów). Ponadto może jeszcze dodam wit. B3 i będzie super nawilżająco-wzmacniająca odżywka. Do tego jakbym dodała aloesu, w jakiejkolwiek formie, to mój żel będzie miał kolejną funkcje l-argininy czyli regeneracje uszkodzonego naskórka.

Składniki ładnie się połączyły (oprócz nieszczęsnego glukomannanu), na końcu dodawałam stopniowo gumę ksantanową, aż do oczekiwanej gęstości. Ostatecznie wyszedł z tego żelu, przezroczysty glutek, co mi osobiście w żadnym wypadku nie przeszkadzało :)
PH gotowego produktu było 6 i takie zostawiłam. 

Działanie

Mistrz etykiety DIY! :D

Żel był baaaaardzo śliski, przez to wydajny. Wg mnie trochę ciężko go nałożyć na skórę głowy, ale zaradziłam temu masując skórę głowy i przytrzymując dłonie na skórze głowy. Żel się wchłania błyskawicznie, delikatnie przy tym sklejając włosy. Dosłownie delikatnie. Żel stosowałam 2 razy w tygodniu, a nie tak jak jest napisane na prawdziwym Cerkogel'u 1-2 razy dziennie. Nie mam problemów ze skórą głowy, więc 2 razy w tygodniu było optymalne. Używałam go przed myciem głowy, czasem na kilka godzina a czasem na cała noc, ze względu na problematyczne bardzo delikatne sklejanie włosów. Działanie było takie jakie oczekiwałam, czyli nawilżona skóra głowy. W tym samym czasie używałam wcierki do skóry głowy Aleovit oraz oleju rokitnikowego, więc ciężko mi powiedzieć czy był przyczyną wzmocnienia cebulek, ale jest to bardzo możliwe. 

Ciekawostką produktu jest cena jaka mi wyszła za 50 ml produktu, czyli tyle ile ma Cerkogel. Otóż wyszło mi 2,66 zł. Chociaż nie wątpię, iż l-arginina i fukożel mogły delikatnie tę cenę podnieść. Natomiast prawdziwy Cerkogel w aptece kosztuje od 12,50 do 18,50 zł!


wtorek, 1 kwietnia 2014

Recenzje kremów: matujący Baikal Herbals, Sensitive Isana Men



Dzisiaj zaprezentuję moich dwóch ulubieńców w skutecznym i lekkim nawilżaniu cery tłustej.



Pervoe Reshenie, Baikal Herbals, Krem matujący na dzień


Skład nie wiadomo dlaczego ukazany w niefortunny sposób tak, że teoretycznie nie widać kolejności składników, a tym samym zawartości procentowej.

Jednak po dłuższym wglądzie w skład widać, że składniki dzielą się na dwie grupy. Pierwsza grupa to składniki aktywne: tutaj ekstrakty i olejki eteryczne zaraz po słowie "Aqua with infusions of", zaraz po nich jest średnik. Po średniku mamy najprawdopodobniej w kolejności standardowej pozostałe składniki - baza produktu. Ponadto producent podaje na opakowaniu zawartość ekstraktów.

Zawartość olejków i ekstraktów na 1ml:
olejek jaśminowy - 91mg
ekstrakt z macierzanki - 45mg
ekstrakt z tarczycy bajkalskiej - 32mg

W zależności od ciężaru właściwego możemy sobie mniej więcej ustalić zawartość % podanych ekstraktów.

Szukając nieco informacji o kremie natrafimy na skandaliczne błędy w składzie w części sklepów internetowych oraz na Wizażu. Składy podane przy kremie nie dotyczą tego samego kremu a innego z tej serii. Może to mocno zmylić nieuważnego konsumenta...

Kolejny błąd, w składzie tego kremu to skład różniący się kilkoma składnikami. W większości sklepów znalazłam taką zależność, oraz na większości blogów. Skłoniło mnie to do przemyśleń, że prawdopodobnie sklepy wpisują skład który dostali do producenta, nie patrząc na to co jest naprawdę na opakowaniu, albo skład zmienił się jakiś czas temu i nieaktualizowani informacji o kremie...
Co do blogerek, to sprawa ma się podobnie, albo kopiują skład ze sklepu gdzie kupiły krem, albo to są stare recenzje z nieaktualnym składem. Nie widziałam nigdzie zdjęcia składu kremu, więc na słowo nie uwierzę. Jeśli nie są to faktycznie stare formuły, to nie rozumiem takiego zachowania. Bo o ile sklep może robić rożne rzeczy żeby tylko sprzedać kosmetyk, tak blogerka powinna być w miarę obiektywna, powinna drążyć temat, i być nieobojętną na tego typu sprawy. W przeciwnym wypadku ta recenzja równie wprowadza w błąd...

Skład krążący często w Internecie:
Aqua with infusions of: Jasminum Officinale Oil, Thymus Vulgaris Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Organic Calendula Officinalis Extract, Organic Melissa Officinalis Extract, Organic Thymus Vulgaris Extract; Cyclopentasiloxane, Tri C14-15 Alkyl Citrate, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Glyceryl Stearate, Mica, Talc, Titanium Dioxide, Lauroyl Lysine, Poliglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Carbomer, Allantoin, Panthenol, Bisabolol, Parfum, Xantan Gum, Zn PCA, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.
Porównując ze składem na zdjęciu poniżej widać, iż na początku składu są dwa dodatkowe składni: silikon lotny jako pierwszy oraz emolient, plastyfikator. Różnica w kremie byłaby zauważalna, ponieważ ten silikon ma to do siebie, że bardzo szybko się wchłania i w kilka sekund pozostawia suchą i aksamitną warstwę na skórze. W moim kremie brak takiego wrażenia, więc wszystko się zgadza. Druga zmiana to brak karbomeru, zamiast niego jest alkohol cetearylowy. Z tego co czytałam karbomer jest zagęstnikiem polimerowym i jest bardziej szkodliwy od stabilizatora jakim jest powszechny alkohol tłuszczowy. Reszta składu jest ta sama.

Drugi błąd w składzie już producenta, to najprawdopodobniej pomylenie składników, zamiast na drugim miejscu ekstraktu z macierzanki mamy ekstrakt z tymianku, który jest powtórzony pod koniec spisu.

Ekstrakty i olejki: olejek jaśminowy, (ekstrakt z macierzanki), ekstrakt z tarczycy bajkalskiej, organiczny ekstrakt z nagietka, organiczny ekstrakt z tymianku


W składzie cudów nie ma, nie mamy ekologicznych składników. Nie są one co prawda szkodliwe, ale do najbardziej naturalnych nienależną, poza kilkoma składnikami pochodzenia roślinnego i organicznymi ekstraktami.


Zacznę od bazy kremu. Skład opiera się na: emulgatorze, oleju estrowym, czyli zamienniku oleju roślinnego oraz glicerynie. Następnie mamy emulgator; mika - prawdopodobnie koloru białego, w celu matowania skóry; talk - może zapychać, ale funkcja ta sama; dwutlenek tytanu - może służyć do matowania skory, jako filtr UV oraz do wybielenia emulsji. Potem emolient na bazie oleju kokosowego - może zapychać, emulgator pochodzenia roślinnego, zagęstnik - alkohol cetearylowy, alantoina- substancja łagodząca, wit.B5 - substancja nawilżająca, bisabolol - substancja łagodząca i antybakteryjna, zapach, sól cynku - substancja aktywna, matująca, substancja zapachowa, konserwant, regulator pH.


Moja opinia


Krem jest dostępny głównie w Internecie w bardzo dużych przedziale cenowym od ok 18,50 zł do aż 28 zł za 50 ml. Opakowanie które jest w pełni po rosyjsku, posiada etykietę po polsku od dystrybutora. Szata graficzna kartonika jest miła dla oka. W środku znajdziemy opakowanie z kremem w postaci wysokiej i szczupłej, buteleczki typu air-less. Opakowanie od razu średnio przypadło mi do gustu, gdy chciałam je postawić na półce, gdyż przewracało się na wszystkie strony przy lekko niedbałym odstawieniu kremu. Nieraz krem wylądował na ziemi z tego powodu. Nic się nie uszkodziło, więc nie uważam to za ogromny minus. Pompka bardzo dobrze dozuje krem. Krem jest koloru białego o miłym delikatnym, nieintensywnym zapachu. Konsystencja kremu jest  bardzo lekka, ale nie płynna. Krem bardzo dobrze się aplikuje na skórę. Jest bardzo wydajny, dość szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy a skóra jest gładka, sucha i nawilżona. Idealnie nadaje się pod makijaż, zwłaszcza mineralny. W ciągu dnia nie zauważam szczególnego błyszczenia się cery, to znak, że działa. Oczywiście cudów też nie oczekujmy. Krem mnie nie zapychał w żadnym względzie, a używam go codziennie.

Minusem może być fakt, że nie widać ile kremu pozostało do końca.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym kremem i jak na razie jest jednym z moich ulubionych. Krem ma w mare dobry skład, z wysoką zwartością składników aktywnych, do tego niska cena, gdyż zapłaciłam za niego 18.50 zł za 50 ml kremu. Prawdopodobnie nie skuszę się na inne wersje kremów, ponieważ składy nie odpowiadają mojej cerze, krem na noc matujący wydaje się zbyt lekki, to samo z serum. Ten krem natomiast raczej kupię ponownie.


Isana Men, Sensitive - krem nawilżający


Mimo iż jest to krem przeznaczony dla mężczyzn, nie widzę przeszkód aby kobiety mogły go stosować. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że składy co niektórych kremów dla mężczyzn są lepsze od tych dla kobiet, mało tego mają większe pojemności i są tańsze. Ponadto najczęściej są to lekkie, matujące kremy, czyli idealne dla cery tłustej i trądzikowej, zwłaszcza na dzień.

Nie inaczej jest z kremem firmy Isana.

Skład


Zaraz po wodzie mamy sok z aloesu!; gliceryna; emolient poprawiający stabilność emulsji; emulgator; stabilizatorolej z pestek moreli; emulgatorwit. E; wit. B5; konserwant (zawartość max 1%); masło shea; silikon; guma ksantanowa, zagęstnik polimerowymleczan sodu - substancja nawilżająca; sól sodowa kwasu piroglutaminowego - substancja bardzo dobrze nawilżająca; zapach; konserwant; naturalny konserwant; bisabolol - substancja łagodząca; chelator; aminokwas; glukonian cynku - działanie bakteriostatyczne; wodorotlenek sodu - regulator pH; lecytyna; pochodna wit. C; humektant;
glukonian miedzi -działanie antybakteryjne, syntezuje kolagen, antyoksydant, filtr UV, chroni DNA;
(więcej: http://www.beautyever.pl/pl/p/GLUKONIAN-MIEDZI-odbudowuje-kolagen/176)
konserwant; fruktoza - monosacharyd, działanie nawilżające; glicyna - aminokwas, wspomaga gojenie się skóry; inozytol - zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych, nawilża, antyoksydant;
(Więcej: http://www.beautyever.pl/pl/p/INOZYTOL-likwiduje-pekniete-naczynka/255)
kwas mlekowy - złuszcza, działa antybakteryjnie; wit. B3 - działa antytrądzikowo, antyoksydant; mocznik - nawilża, działanie antybakteryjne; emulgator; regulator pH; ekstrakt z imbiru - działanie antybakteryjne.

UWAGA! Zmiana składu kremu Isany, mamy mniej aloesu ale więcej gliceryny, więcej tutaj:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2014/12/recenzje-wosowe-garnier-life-nafta.html

Skład jest na prawdę porządny! Na drugim miejscu jest sok z aloesu więc mamy w kremie głównie działanie aloesu, czyli nawilżające, łagodzące, antybakteryjne i przyspieszające gojenie się skóry. Następnie subhastacje nawilżające, wysoko w składzie olej z pestek moreli - raczej lekki olej, wit. E i wit. B5! Następnie jest konserwant który jak przeczytałam ma być w kosmetyku do 1%, więc wszystko za nim będzie miało udział % mniejszy niż 1%. Tak więc masło shea mimo iż jest ciężkie, nie zaszkodzi nam. Krem posiada mnóstwo! substancji odżywczych, bardzo rzadkich i skutecznych składników aktywnych. Fakt, że jest ich tak dużo, może skłaniać do wniosków, że one wszystkie będą się uzupełniały i efekcie nawet przy tak małym stężeniu zadziałają.

Dziwna sprawa co do zapewnienia producenta o braku zapachu, ponieważ ewidentnie w składzie on jest. Natomiast producent też zapewnia o braku barwników - prawda.


Moja opinia

Krem umieszczony jest w poręcznej tubce, która przy otwieraniu i użytkowaniu kremu szybko się brudzi w środku i oblepia zaschniętym kremem. Nie zaszkodzi więc raz na jakiś czas wytrzeć dozownik, a najlepiej przetrzeć go spirytusem. Krem jest lekki, bardziej płynny, ale przy tym bardzo wydajny. Kolor biały, zapach ewidentnie aloesu.Krem bardzo dobrze się wchłania, ale zaraz po zastosowaniu potrafi się kleić, co ma w zwyczaju aloes. Natomiast po kilku minutach uzyskujemy efekt bardzo nawilżonej skóry, krem wchłania się do matu. Skóra jest gładka, miękka i pięknie pachnie. Z racji, iż krem matuje, bardzo dobrze się nada na dzień pod makijaż, a nawet pod filtr, jest tak lekki. Ja używam go głównie na noc. Krem nie zapycha i mnie nie uczula. Dzięki składnikom aktywnym wiem, że wspomaga leczenie mojej skóry.

Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, w tej chwili nie ma sobie równych w nawilżaniu mojej cery.
Krem dostaniemy w każdym Rossmanie, na półce z kosmetykami męskimi. Krem mieści się w tubce o pojemności 75ml i zapłacimy za niego 7 zł! a w promocji 6zł, nic tylko brać i używać. Wiem, że to moja nie ostatnia tubka :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...