piątek, 26 grudnia 2014

Recenzje włosowe: Garnier, Life, Nafta + zmiany składów w Rossmannie



Może zacznę od razu od zmiany składów, ponieważ uważam, iż jest to ważna rzecz. Zwłaszcza jeśli dotyczy to produktów, które na blogu już recenzowałam i podawałam inny skład. Zmiany wg mnie wyszły niemal na zero, czemu? sami się przekonajcie.

Zmiana nr 1 - Isana Men, krem nawilżający Sensitive 

O kremie pisałam tutaj: http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2014/04/recenzje-kremow-matujacy-baikal-herbals.html



Nadal go lubię i używam bardzo często. Ale dokupując zapas w trakcie promocji zauważyłam zmianę składu (nawyk sprawdzania składu nie pozwala mi ufać żadnemu produktowi). Ku mojemu niezadowoleniu aloes, który był na drugim miejscu, teraz jest na ósmym... Generalnie skład wygląda jakby ktoś ten aloes wyciął z drugiego miejsca i wkleił na ósme, ale skład nie może kłamać, więc tak widocznie jest.

Zmiana nr 2 - Alterra - Balsam dezodoryzujący Melisa i szałwia

O moim ulubionym dezodorancie pisałam: http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2014/07/recenzje-dezodorant-balsamy-brazujace.html



Tutaj zmiana raczej na plus, pomiędzy wodę i alkohol na początku składu został wciśnięty sok z aloesu - organiczny! Ponadto gliceryna zamieniła się miejscami z gumą ksantanową na niekorzyść gliceryny, został dodany olejek eteryczny ze skórki cytryny! Reszta bez zmian. Produkt nadal ma certyfikat Vegan, natomiast produkt posiada obecnie także certyfikat NaTrue, który zawiera w sobie certyfikat BDIH (tylko ten dezodorant posiadał wcześniej). Na opakowaniu niestety nie jest podany poziom certyfikacji, ale na stronie certyfikatu można się dowiedzieć, iż produkt posiada 2 poziom, co oznacza przynajmniej 70% składników pochodzenia naturalnego, które muszą pochodzić z kontrolowanych organicznych upraw lub rosnąć dziko, i to mi się podoba ;)
Więcej o certyfikacie: http://www.natrue.org/

Konkluzja więc jest prosta, coś musi ubyć aby dać to gdzie indziej. Tak właśnie się to ma w przypadku tych dwóch produktów (wszystkich składów nie sprawdzałam, jedynie produktów, które sama używam). Aloes poleciał dodatkowo do dezodorantu, ale też go ubyło nieco w kremie do twarzy, ponadto dezodorant zyskał olejek cytrynowy. Moje osobiste odczucie mimo wszystko jest pozytywne, dobrze, że wzbogacili dezodorant, a aloes nadal jest w kremie, choć może będzie działał mniej intensywniej.






Anna, nafta kosmetyczna z wyciągiem z czarnej rzodkwi

Lubię czarną rzodkiew, obecnie używam także szamponu Malwa z czarną rzepą. Roślina ta ma cudowne właściwości odżywcze, więc wzmacnia i przyspiesza wzrost włosów.

Skład



Same właściwości nafty to głównie pobudzenie włosów do wzrostu. Używam jej od roku, mniej więcej raz w tygodniu, wcierając w skórę głowy na około pół godziny. Jak to nafta jest płynna i dość intensywnie pachnie (raczej śmierdzi), opakowanie poręczne, z zamykanym dozownikiem. Nie jestem w stanie stwierdzić na pewno, ponieważ w między czasie używam innych olejów lub odżywek do skóry głowy, ale uważam, że jest ona niezastąpiona i świetnie uzupełnia kurację wzmacniającą. Nie zauważyłam spektakularnych efektów gdy nałożyłam ją na całe włosy. Mimo wszystko uważam, że zostanie ze mną przez długi czas, mam na myśli jakąkolwiek naftę, ponieważ są do wyboru także z innymi dodatkami. Koszt nafty mieści się w granicach 5-7 zł za 120 g, a wydajność jest ogromna.


Kosmed, Nafta kosmetyczna z olejem arganowym

Kilka tygodni temu dostałam do testów najnowszy produkt firmy Kosmed, czyli naftę kosmetyczną z olejkiem arganowym.



Nafta mieści się w brązowej plastikowej butelce z zakręcanym dozownikiem, co jest trochę mniej poręczne. Jest to także nafta kosmetyczna, więc jej główne właściwości zgoła będą podobne, ale dodatek oleju arganowego czyni ją niezwykle cenną (mimo, iż nie wiemy jaka ilość olejku tam jest). Olejek łatwiej i chętniej nakładam na włosy, bo mam świadomość dodatkowych korzyści, aczkolwiek nie będę tego zbyt często robić, ponieważ mimo wszystko szkoda jej na długość, wolę ją wykorzystać do pielęgnacji skóry głowy. Kolejnym plusem nafty jest jest jej zapach, nie śmierdzi już ona tak jak zwykła nafta, a dodatek zapachu (jak dla mnie taki delikatny, słodki, dziecięcy), sprawia, że używanie nafty jest przyjemniejsze.

Koszt nafty jest bardzo podobny, ponieważ jest to obecnie 7 zł za 150 ml, i do kupienia niestety raczej tylko w sklepie firmowym Kosmed, ale można mieć nadzieje, że nafta znajdzie się w aptekach.


Garnier Fructis, Odżywka Goodbye Damage

Jakiś czas temu także otrzymałam do testów próbkę 100 ml nowej odżywki Garniera - Goodbye Damage. Jak zobaczyłam skład nie mogłam uwierzyć, że producenci popularnych marek naprawdę robią już dobre odżywki (co prawda muszą nad ceną popracować jeszcze :P).

Skład



Skład jest na prawdę przyjemny i bogaty. Zaczynamy od emolientu, środek ułatwiający zmywanie odżywki, kolejny emolient, wit. B3!, ekstrakt z trzciny cukrowej - oczyszcza i nabłyszcza włosy, hydrolizowane proteiny zbożowe z krzemem organicznym - zawierają kompleks wit. z grupy B, wzmacniają włosy i zapobiegają uszkodzeniom, emulgator, konserwant - środek bakteriobójczy, bardzo dobrze tolerowany prze błony śluzowe, stosowany także jako lek po zabiegach, składnik zapachowy, ekstrakt z zielonej herbaty - działa antyoksydacyjne, składniki zapachowe, lekki silikon - łatwo zmywalny przez delikatne składniki myjące, rozpuszczalnik składników, ekstrakt z jabłka, witamina B6 (pyridoxine HCI), regulator pH, konserwanty, składniki zapachowe, ekstrakt ze skórki cytryny, składnik zapachowy, ekstrakt z Amli, zapach.

Recenzja

Odżywka jest dość gęsta, przez co wydajna. Bardzo ładnie pachnie, owocowo. Skład idealnie nadaje się na maskę do włosów i tak najczęściej ją używałam. Niewielka ilość wmasowywałam w wilgotne włosy i następnie trzymałam pod ręcznikiem pół godziny. Włosy po takim zabiegu są miękkie, gładkie, absolutnie nie obciążone i pięknie pachnące. Jako odżywka także daje podobne efekty. Jestem z niej bardzo zadowolona.

Jest to już druga drogeryjna odżywka popularnych marek która mnie zaskoczyła pozytywnie i jestem skłonna je kupić w dobrej promocji lub w przypadku braku innej. Cena odżywki waha się w okolicach 11 zł, ale zdarza się cena 12 zł a także około 8 zł za 200 ml.


Life, Odżywka odbudowująca - Kwiat Migdałowca


Już od dawna mam zapasy tej odżywki, przy okazji dni Super Pharm, odżywki takie można było kupić za 5 zł za 400 ml! Obecnie cena jest wyższa i waha się od 6 do 8 zł, co i tak nie jest dużo jak za taką pojemność i super skład, ale o tym już za chwile.


Skład



Emolient, rozpuszczalnik, substancja ułatwiająca zmywanie, emolient "suchy", keratyna hydrolizowana, ekstrakt z liści podbiału pospolitego - działanie, nawilżające, antyoksydacyjne, wit. B5, wapń, wit. B3, wit H - biotyna, inositol - pot. wit. B8, opóźnia starzenie, emolient, wit. E, wit. A, hydrolizowane proteiny pszenicy, silikon, filtr UV, konserwanty, regulator pH, zapach.

Odżywka jest właściwie bez silikonów, ponieważ ten dimethicon na końcu nie wiele zdziała tak naprawdę. Produkt posiada wiele witamin.

Recenzja

Odżywka jest bardzo gęsta, bardzo trudno ją wydostać z butelki, trzeba się nieźle na siłować, dlatego ja staram się ją zostawiać do góry nogami. Zapach jest delikatny. Odżywka ma lekką konsystencję, wydaje się dość mokra i bardzo wydajna. Podobnie jak odżywka Garniera ze względu na dobry skład bez silikonów oraz z bogatym wachlarzem witamin, stosuję ją jako maskę na przemian z Garnierem. Odżywka spełnia swoje zadanie, aczkolwiek jest ona bardziej nawilżająca niż natłuszczająca, ale to kwestia dodania kilka kropel oleju w razie potrzeby. Jest lekka, nie obciąża i to jej główne zalety.

Ze względu na cenę, na pewno jeszcze ją kupię, ale poczekam na promocje w SP.



niedziela, 2 listopada 2014

Recenzje: Baikaderm, Savon Noir, krem Bilouxe





Dzisiaj mam przyjemność przedstawić moje kolejne odkrycie, z którym nie rozstanę się przez większość mojego życia za pewne :P

I nie chodzi tyle o sam produkt co o składnik jakim jest tarczyca bajkalska!

Z jej składnikiem czynnym czyli bajkaliną spotkałam się już w kremie witaminowym Green People. Wtedy już krótko przedstawiłam działanie tarczycy. Następnie ekstrakt z tarczycy bajkalskiej zawierał krem matujący Baikal Herbals.

Znalazłam także ten składnik w kompleksie o nazwie Vitasource, w którym właściwie jest tylko bajkalina w dodatku jest jej tam 0,68% a sam kompleks nie jest taki tani, biorąc pod uwagę sugerowane stężenie. Poszukałam trochę i znalazłam produkt który jest nie mal idealny i zawiera zespół flawonów z korzenia tarczycy bajkalskiej na poziomie 1,33% w tym 75% to bajkalina!

Produkt nazywa się Baikaderm, jest go 35g i kosztuje w zależnie od apteki od 3 zł (krótka data ważności) do 13 zł.

Czym zasłynęła tarczyca bajkalska?

Głównie działaniem przeciwstarzeniowym, ale bardzo nietypowym.
Najpierw warto poczytać jakie procesy zachodzą gdy skóra się starzeje:
http://www.longevitas.pl/index.php?id=84

W skrócie, większość składników przeciwstarzeniowych ( antyoksydanty, witaminy i inne ekstrakty), działają na zasadzie niwelowania wolnych rodników oraz stymulowania produkcji kolagenu i elastyny. Natomiast bajkalina:
poprzez oddziaływanie na telomery fibroblastów hamuje starzenie komórkowe, przedłuża aktywne życie fibroblastów i przywraca im aktywność typową dla komórek o około 10 lat młodszych.
Telomery zabezpieczają chromosomy przy podziale, jednocześnie skracają swoja długość przy każdym podziale. Długość telomeru określa jak długo będą występowały kolejne podziały komórek, a tym samym jak długo skóra będzie się regenerować czyli jak długo skóra zachowa młody wygląd.
Zakłada się, że ilość podziałów komórek wynosi 50. Od ok 30 roku życia podział komórek skóry zmniejsza się o 10% co każde 10 lat.
Bajkalina, więc oddziałuje na telomery i przy regularnym stosowaniu zwiększa ilość podziałów komórek o 10%, w związku z tym mówi się, że przedłuża młodość skóry o ok 10 lat!

Dlatego najlepiej jak najwcześniej zacząć stosowanie preparatów z bajkaliną czyli od ok 30 roku życia lub wcześniej.

Wystarczy dwumiesięczne stosowanie kremu z bajkaliną, aby zwiększył się poziomom elastyczności i jędrności skóry o ok 12%.

Ponadto flawony zawarte w tarczycy mają właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, więc nadają się do leczenia różnego rodzaju stanów zapalnych w tym trądziku. Świadczy o tym chęć producentów do umieszczania tego składnika w preparatach do skóry tłustej i trądzikowej , ale także do preparatów do higieny jamy ustnej.

Kolejną cechą tarczycy jest jej promienioochronność. Bajkalina zawiera filtr UVA jak i UVB.
http://www.mediweb.pl/beauty/wyswietl_vad.php?id=973

Flawony z tarczycy działają także jak przeciwutleniacze, zmniejszają widoczność naczynek, hamują aktywność enzymu-tyrozynazy, co za tym idzie mają działanie wybielające. Ponadto bajkalina ma działanie antyhistaminowe i przeciwalergiczne.


Herbapol, Baikaderm, krem

Skład



Krem Baikaderm, zawiera tak jak wspomniałam wcześniej 1,33% zespołu flawonów izolowanych z korzenia tarczycy bajkalskiej (o zawartości bajkaliny 75%), ale także 1% alantoiny. Krem polecany jest do leczenia stanów zapalnych oraz podrażnień. 


Recenzja


Krem mieści się w metalowej tubce, jak inne maści apteczne. Jest delikatnie gęsty, posiada kolor bardzo jasny brązowy lub żółty, natomiast zapach ledwo wyczuwalny, typowy dla maści.

Krem dość dobrze się rozprowadza, wchłania się, bardzo szybko właściwie do matu! Nie koloryzuje skóry, i nie brudzi pościeli. 

Krem obecnie włączyłam do mojej pielęgnacji, i stosuję na noc co drugi dzień na przemiennie z Isana aloesowym. Kremem smaruję całą twarz, łącznie z okolicami oczu, a także szyję, dekolt oraz dłonie. Czyli najszybciej starzejące się miejsca :P

Po ponad miesiącu regularnego używania zauważyłam pozytywne zmiany, głównie w kwestii trądziku. Mimo, że moja pielęgnacja jest obecnie bardzo uboga, a często zapominam stosować niektórych specyfików, nie przejawia ona negatywnych zmian. Rzadko pojawiają się niedoskonałości, a jeśli się pojawią to szybko się goją. Skóra nie przetłuszcza się mocno. I co najważniejsze nie zapycha porów skóry!

Mam młodą skórę i nie zauważę działania antystarzeniowego, ale Panie w wieku ponad 30 lat także nie zauważą cudów. Piszę to, ponieważ zauważyłam negatywne komentarze pod składnikiem Vitasource, w sklepach jak i na forach. Z racji, że przybliżyłam działanie bajkaliny nie muszę się powtarzać, że ten składnik jak inne antyoksydanty, działa długofalowo, a działanie nie jest widoczne gołym okiem. Bajkalina bowiem przedłuża młodość skóry, więc jej działanie jest ukryte!

Krem zakupiłam promocyjnie w cenie 3 zł za 35 g, ponieważ jest ważny do stycznia, ale do tej pory na spokojnie go zużyję. Na pewno kupię go ponownie nawet w cenie ok 10 zł, ponieważ jest wart swojej ceny wg mnie.


Karawan Authentic, Savon Noir - czarne mydło

Ponad miesiąc temu dostałam od polskiego dystrybutora kosmetyków naturalnych Matique.pl, do przetestowania mydło Savon Noir firmy Karawan Authentic. Zawsze chciałam wypróbować mydło Savon Noir, ponieważ miało bardzo dużo pozytywnych komentarzy.

Skład

niestety cały skład się nie zmieścił na zdjęciu

Skład niestety nie jest oryginalną recepturą z tego co czytałam, ale jest bardzo podobny.
Woda, sól potasowa z oliwy z oliwek, jest to środek myjący i emulgujący - główny składnik mydła Savon Noir, ponadto mydło zawiera: glicerynę, chlorek sodu, karmel, składnik chelatujący, wodorotlenek potasu - regulator pH, niezbyt tolerowany przez skórę.

Skład i tak jest w miarę krótki, ale obyłoby się bez zbędnych składników.

Recenzja



Mydło umieszczone jest w słoiczku o pojemności 200g. Mydło jest czarno-przezroczyste w opakowaniu, natomiast na dłoni jest jasno brązowe, posiada konsystencje gumy, zapach mało wyczuwalny, nienachalny.

Główne zadanie mydła to peeling skóry, podobny do tych enzymatycznych, ponieważ odbywa się bez drobinek mechanicznych.

Mydło nakłada się na zwilżoną skórę suchymi palcami (tak aby woda nie dostała się do kosmetyku). Pod wpływem wody na skórze mydło wmasowując w skórę rozpuszcza się i pokrywa dokładnie całą powierzchnie. Ogromny plus mydła to jego wydajność! Potrzeba dosłownie niewiele aby mydło pokryło całą twarz delikatną warstwą. Po kilku minutach mydło powoli zasycha na skórze, wtedy delikatnie oklepuję twarz wodą. Zmywam całość po ok 10-15 minutach. Początkowo zmywałam mydło wodą i rękami, i efekt był całkiem niezły. Skóra była czysta i napięta. Natomiast po ok 2 tygodniach przy stosowaniu 2 razy w tygodniu, zauważyłam, że skóra jednak potrzebuje czegoś mocniejszego (wcześniej używałam korundu także 2 razy w tygodniu). Kupiłam jakiś czas temu naturalną gąbkę do mycia twarzy i postanowiłam, że to dobry moment zacząć ją używać.
Pomagała mi ona przy zmywaniu, delikatnie masowałam skórę okrężnymi ruchami. Skóra po tym zabiegu była dużo lepiej oczyszczona. 



Obecnie po ponad miesiącu bez peelingu mechanicznego, używając tylko mydło Savon Noir + gąbka, nie zauważyłam zmian na lepsze i na gorsze także nie. Z racji, iż mydło do najtańszych nie należy, raczej nie zostanie u mnie na stałe. Niestety troszkę się zawiodłam, ponieważ liczyłam na lepsze rezultaty.

Mydło tego producenta kosztuje ok 55 zl za 200g.


Bioluxe, Organic Green Tea, Tonizujący krem na dzień z zielona herbata

Krem zakupiłam już jakiś czas temu, ale postanowiłam go dopiero teraz wykorzystać. Niestety okazał się niezbyt dobrym kandydatem na krem do skóry ciała a już w ogóle do twarzy.

Skład

niestety każda próba przybliżenia kończyła się rozmazanym zdjęciem :(


Zachęcił mnie skład, ponieważ był krótki i prosty: woda, emulgator, glicerydy kokosowe, emulgator, ekstrakt z zielonej herbaty, olej kokosowy, olej ze słonecznika, gliceryna, wodorotlenek potasu - regulator pH, zapach, naturalne konserwanty.

Skład wskazywał na ciężki krem, ale i mocno odżywczy.

Recenzja

Krem mieści się w plastikowej tubce. Po odkręceniu pojawiła się zabezpieczająca folia. Niestety po jej zdjęciu i mimo, iż krem jest ważny do maja przyszłego roku, w kremie bylo czuć początki jełczenia...
To już zdyskwalifikowało go do użytku do twarzy. Zostały ręce i stopy. Tu też nie było najlepiej, gdyż krem nie wydaje się ciężki w konsystencji, ale zostawia na skórze tłustą warstwę, która jest nie przyjemna, wchłania się ale po dużo dłuższym czasie. Krem mimo tego "zapaszku", ma ładny zapach herbaty, a konsystencja jest średnio gęsta.

Ciężko też mówić o jakiś efektach, ponieważ stosuję go doraźnie, ale myślę, że jest dobry do zabezpieczania skóry rąk i nóg w zimie, a działanie antyoksydacyjne zielonej herbaty będzie działało jak najbardziej na plus.
Nie przepłaciłam, ponieważ krem zakupiłam za 4 zl za 40 ml. 




niedziela, 14 września 2014

Porównanie sklepów z półproduktami cz. V



Kolejna, piąta część porównania sklepów z półproduktami. W niniejszym poście znajdziecie porównanie olejków eterycznych oraz składników zapachowych, składników aktywnych oraz pozostałych wg mnie wartych uwagi produktów.

Donoszę także, iż nazwa oraz strona intranetowa sklepu Naturalis kosmetyki uległa zmianie. Sklep nazywa się Naturalissa, ale na potrzeby mojego zestawienia nadal będzie nazywany jako naturalis.



Olejki eteryczne oraz zapachowe

Wybór olejków oraz różnych kompozycji zapachowych w większości sklepach jest ogromny. W swoim zestawieniu zamieściłam tylko te najpopularniejsze oraz te które mnie ciekawią.


Ilość olejków eterycznych w ofercie:

Brak olejków eterycznych: BE, naturalis, BU.

Wszystkie ceny dotyczą 10 ml.

Owocowe

Kliknij, aby powiększyć

1) Cena za 7ml - 4,99 zł; 2) Olejki zapachowe z dodatkiem olejków eterycznych!, Cena za 12ml - 5,70 zł; 3) Cena za 7 ml - 5,90 zł; 4) Klementynka; 5) Cena za 7ml - 6,27 zł; 6) Cena za 7ml - 5,94 zł; 7) Cena za 7ml - 5 zł; 8) Cena za 7ml - 5,40 zł; 9) Cena za 7ml - 5,80 zł; 10) Cena za 7ml - 7,90 zł; 11) Cena za 7ml - 5,90 zł; 12) Cena za 7 ml - 4,90 zł;


Największy asortyment: Calaya, ZSK, ZK
Najtaniej: NDP, ZK, MO
Najdrożej: e-nat, mazidła, BN, ZSK, MK
Zróżnicowanie cenowe: średnie, od 4 zł (limetkowy) do 14,5 zł (cytrynowy, bergamotowy)
Dostępność w sklepach: pomarańczowy



Ziołowe

Kliknij, aby powiększyć


1) Cena za 7ml - 4,99 zł; 2) Cena za 7 ml - 5,20 zł; 3) Cena za 7 ml - 4,95 zł; 4) Olejki zapachowe z dodatkiem olejków eterycznych!, Cena za 12ml - 5,70 zł; 5) Cena za 7ml - 5,90 zł; 6) Cena za 7ml - 6,40 zł; 7) Cena za 7ml - 7,90 zł; 8) Cena za 7ml - 6,45 zł; 9) Cena za 7ml - 6,30 zł; 10) Cena za 7ml - 6,10 zł; 11) Cena za 7 ml - 4,90 zł;


Największy asortyment: Calaya, ZSK, MO
Najtaniej: NDP, MO
Najdrożej: e-nat, mazidła, ZSK, ZK, ecospa, BN, MK
Zróżnicowanie cenowe: średnie, od ok 2 zł (melisowy) do 20 zł (szałwiowy)
Dostępność w sklepach: lawendowy


Różne

Kliknij, aby powiększyć

1) Cena za 7ml - 4,99 zł; 2) Cena za 7 ml - 5,40 zł; 3) Olejki zapachowe z dodatkiem olejków eterycznych!, Cena za 12ml - 5,70 zł; 4) Cena za 7 ml - 4,60 zł; 5) Cena za 7 ml - 6,10 zł; 6) Cena za 7 ml - 12,10 zł; 7) Cena za 7 ml - 6,15 zł; 8) Cena za 7 ml - 6,30 zł; 9) Cena za 7 ml - 7,80 zł; 10) Cena za 7 ml - 6,19 zł; 11) Cena za 7 ml - 4,90 zł;


Największy asortyment: Calaya, ZSK, MO
Najtaniej: NDP, MO
Najdrożej: e-nat, mazidła, ecospa, MK
Zróżnicowanie cenowe: b. duże, od 2 zł (pichtowy) do 195 zł (sandałowy)
Dostępność w sklepach: goździkowy, cynamonowy oraz z drzewa herbacianego


Kompozycje zapachowe

Kliknij, aby powiększyć

1) Olejki zapachowe z dodatkiem olejków eterycznych!, Cena za 12ml - 5,70 zł; 2) Cena za 7 ml - 5,99 zł; 3) Cena za 7 ml - 3,99 zł; 4) Cena za 7 ml - 4,99 zł; 5) Cena za 7 ml - 4,90 zł ; 6) Cena za 7 ml - 5,90 zł;


Największy asortyment: Calaya, MO, ZK
Najtaniej: NDP
Najdrożej: ZK, BN
Zróżnicowanie cenowe: średnio małe, od 5 zł (kokos, ziel. herbata) do 8 zł (zielone jabłuszko)
Dostępność w sklepach: wanilia


Podsumowanie

Calaya - 42 + 32, Ecospa - 33, e-nat - 14 + 3 zapachowe, goremi - 3, mazidła - 38, NDP - 121 zapachów w tym ok. 63 nadają się do kontaktu ze skórą, ZK - 52 i 175 zapachowych, ZSK - 40 i 13 zapachowych oraz kompozycji, MO - 40 + 29 + 5 oraz 31 kompozycji, BN - 16 + 29 zapachowych


Olejki eteryczne są to jedne  z głównych składników w sklepach, natomiast są sklepy które nie posiadają ich w ogóle w swojej ofercie (BE, naturalis, BU). Najczęściej pojawiające się olejki to: lawendowy, goździkowy, cynamonowy oraz zapachowy wanilia. Ceny olejków były bardzo zróżnicowane od 4 zł (NDP) do aż 200 zł! (mazidła).

W kategorii olejki eteryczne oraz zapachowe wygrywa Calaya, natomiast drugie miejsce przyznałabym sklepowi NDP, ponieważ maja szeroką ofertę i niskie ceny, chociaż nie są to 100% olejki eteryczne.


Składniki aktywne

Kliknij, aby powiększyć

*ekstrakt z ostropestu plamistego
** 1200 GDU
1) 60% beta-glukan, cena za 10g - 7,75 zł; 2) Koenzym z dodatkiem wit. E, płynny cena za 5ml; 3) Cena za 5g - 44,90 zł; 4)  Średnia z cen: 5g - 5,90 zł, 15g - 8,85 zł; 5) Cena za 50g - 14,76 zł; 6) Cena za 15 g - 19,77 zł; 7) Cena za 15 ml - 14,90 zł; 8) 2000 GDU, Cena za 10g-18,77 zł; 9) Cena za 30ml - 11,60 zł; 10) Cena za 30g - 9,50 zł; 11) Cena za 10g - 13,10 zł; 12) 800000u/g; 13) 1500000u/g; 14) Cena za 2g - 24 zł

Największy asortyment: mazidła
Najtaniej: BE, ZSK, MO
Najdrożej: MK
Zróżnicowanie cenowe: średnie, od 0,1 zł (n-acetyloglukozamina) do 14 zł (papaina) z jednym odchyleniem 33 zł (arbutyna)
Dostępność w sklepach: koenzym Q10

W tej kategorii uwzględniłam tylko te składniki które powtarzały się w przynajmniej dwóch sklepach oraz uważam je za interesujące. Największy asortyment wśród składników aktywnych miały mazidła, natomiast na drugim miejscu postawiłabym BE oraz ZSK. Najczęściej pojawiający się składnik to koenzym Q10. Najtańsze zakupy zrobimy w BE oraz na drugim miejscu ZSK.

W tej kategorii trudno wyłonić zwycięzce ponieważ jest to tylko część asortymentu sklepów, po drugie żaden sklep jednoznacznie nie wygrał pod względem kryteriów. Dlatego ex aequo przyznaję pierwsze miejsce sklepom: BE oraz ZSK.


Różne

Kliknij, aby powiększyć
* ekstrakt 10:1
1) Cena za 150 g - 18 zł; 2) Śr. z cen: 30 g - 10 zł , 60 g - 15,90 zł; 3) - 4) 100% ekstrakt, cena za 50 g - 12,40 zł;


Największy asortyment: ecospa, mazidła
Najtaniej: mazidła, BE, ZK, BN
Najdrożej: calaya, ecospa, ZSK, MO, MK
Zróżnicowanie cenowe: średnio duże, od 0,5 zł (frakcja sojowa), do 18,5 zł (guma ksantanowa)
Dostępność w sklepach: guma ksantanowa

Króciutka kategoria, to składniki nie pasujące do żadnej kategorii, ale nie mniej popularne. Najczęściej pojawiającym składnikiem była guma ksantanowa ale także coraz więcej sklepów zaopatruje się w niezmydlarną frakcję sojową. Najwięcej tych składników posiadają mazidła oraz ecospa. Najtaniej jednoznacznie nie jest nigdzie, kilka sklepów ma podobne ceny.

Natomiast zwycięzcą mogą być mazidła, ponieważ mieszczą się w dwóch głównych kryteriach.



W kolejnych częściach przyjrzę się asortymentowi mineralnemu w sklepach a także akcesoriom i sprzętom dostępnym w sklepach. Myślę także nad postami o każdym sklepie osobno, tak aby uwzględnić składniki unikalne jakie oferuje dany sklep.


piątek, 18 lipca 2014

Recenzje: dezodorant, balsamy brązujące oraz żele pod prysznic




Rossmann, Alterra, dezodorant w kulce z balsamem


Po przejściach z antyperspirantami zawierającymi sole aluminium, czyli powszechną substancję blokującą wydzielanie potu, chciałam przejść na coś lżejszego. Jedynymi dobrze dostępnymi produktami był ałun oraz naturalny dezodorant firmy Alterra z Rossmanna. O ałunie naczytałam się różnych opinii, i w każdym razie nie chciałam go samego nakładać na skórę. Mam w planach stworzenie własnego dezodorantu na bazie ałunu lub właśnie na substancji z dezodorantu Alterra. Dlatego wybrałam na początek drogi z naturalnymi dezodorantami ten Alterra.


Skład


Bazą dezodorantu jest wodno-alkoholowy wyciąg z melisy lekarskiej - łagodzi podrażnienia, tonizuje, odświeża i działa antybakteryjnie. Włókna bambusowe mają działanie odświeżające i pobudzające metabolizm, ponadto zawiera bardzo dużo krzemionki.
Następnie w składzie jest ester glicerynowy - emulgator, posiada właściwości gliceryny, zmiękcza.
Główna substancja czynna w dezodorancie to rycynooleinian cynku - najpopularniejsza substancja czynna w dezodorantach ekologicznych oraz naturalnych, składnik dezynfekujący, zapobiega powstawaniu nieprzyjemnego zapachu, nie ma wpływu na ilość wydzielanego potu a jedynie pochłania substancje lotne wydzielane podczas rozkładu bakterii.
więcej: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/DEO-ZR-adsorbent-zapachow/507
Kolejne składniki to: gliceryna, guma ksantanowa - zagęszczacz, tlenek cynku - działa antybakteryjnie, olej kokosowy - natłuszcza, pielęgnuje oraz zmiękcza skórę, hydrolat szałwiowy - szałwia posiada silne działanie antybakteryjne, woda oczarowa - podobne właściwości do szałwi, ekstrakt ze skrzypu - działa antybakteryjnie, posiada krzemionkę, olej jojoba - natłuszcza, zmiękcza, zawiera skwalen, wit. E oraz F, lecytyna - emulgator, natłuszcza, mieszanina olejków eterycznych - olejki eteryczne zazwyczaj działają antybakteryjnie oraz posiadają rożne właściwości odżywcze.

Część surowców pochodzi z kontrolowanych upraw a produkt nadaje się dla wegan, ponieważ nie ma w nim żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.
Ponadto dezodorant posiada certyfikat Vegan, Öko-Test oraz BDIH.

W ofercie dostępne są jeszcze dwa produkty dla mężczyzn oraz dezodorant w sprayu:

http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=43110
Dezodorant dla mężczyzn ma bardzo podobny skład, natomiast zamiast wodno-alkoholowego wyciągu jako bazy mamy po prostu wodę i alkohol, następnie zamiast włókien bambusa jest celuloza, działanie dość podobne, aczkolwiek bardziej odżywczy jest bambus wg mnie. Inny emulgator, składnik aktywny ten sam, dodatkowo w składzie jest kofeina oraz dużo innych ekstraktów, brak oleju kokosowego za to mamy sól morską, która ma bardzo dużo składników odżywczych oraz działa tonizująco. Dezodorant posiada także hydrolizowane glicerydy oleju palmowego oraz dużo więcej substancji zapachowych, ale także pochodzących z olejków eterycznych.

http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=47325
Natomiast wersja w sprayu, to dość nietypowy produkt. Wg składu jest to bardziej mgiełka zapachowa do ciała. W składzie jest alkohol, woda oraz ekstrakty roślinne + składniki zapachowe z olejków. Dezodorant raczej nie nadaje się na delikatną skórę pach, nie ma substancji pielęgnujących oraz dezodoryzujących.


Działanie

Dezodorant mieści się w szklanym opakowaniu z plastikową kulką oraz zakrętką. Jeden mały minus to, że butelka jest cięższa od tych plastikowych, ale za to jest bardziej ekologiczna oraz co bardzo ważne bardzo łatwo można ją otworzyć i używać do samorobionych dezodorantów lub czego tylko chcemy!

Dezodorant używa się bardzo wygodnie, produkt jest nie za płynny oraz nie za gęsty, spływa w idealnej szybkości. Natomiast gdy produkt się kończy bardzo łatwo wykorzystać go niemal do końca stawiając go do góry nogami :)

Dezodorant ma bardzo przyjemny i orzeźwiający zapach cytrusów. Bardzo dobrze radzi sobie z podrażnieniami po goleniu. Działanie dezodoryzujące także uważam za dość skuteczne, stwierdziłabym, że porównywalne z innymi dezodorantami oraz antyperspirantami, aczkolwiek wiadomo, że produkt nie ogranicza wydzielania potu. Uważam także, iż jest to produkt idealny dla osób nie bardzo aktywnych oraz nie mających problemów z nadmiernym wydzielaniem potu.

Jak dla mnie ideał, za 6 zł w cenie regularnej oraz chyba ok. 5 zł w promocji za 50 ml preparatu. Mój nieodzowny numer 1 wśród dezodorantów.


Ziaja, Sopot, Balsam brązujący




Należę do niezłych bladziochów dlatego od kilku lat używam balsamów brązujących. Moim pierwszym wyborem był Dove, mimo przekroczenia daty ważności służył mi dobre kilka lat. Nie zmieniał zapachu ani konsystencji ani też działania. Uważam, że to zasługa ogromnej ilości chemii w składzie. Była to stara wersja tego balsamu do ciemnej karnacji.
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=18254 

Było to w czasach kiedy popularne marki nawet gliceryny nie dawały jako składnika odżywczego, więc działania odżywczego brak. Balsam był bardzo wydajny, posiadł dodatkowo drobinki rozświetlające. Mimo, iż był do ciemnej karnacji nadawał delikatną opaleniznę. Nie śmierdział bardzo po uwolnieniu się barwnika.

Gdy się skończył szukałam zamiennika, który by miał dodatkowo właściwości odżywcze i był tańszy. Idealnym rozwiązaniem był balsam brązujący firmy Ziaja.

Skład


Na drugim miejscu w składzie jest emulgator, następnie gliceryna, rozpuszczalniki, emulgatory, DHA - substancja brązująca, silikony, po nich dość wysoko w składzie jest ekstrakt z bursztynu, wit. B5, wit. E, olej sojowy, olej z orzeszków ziemnych, ekstrakt z orzecha włoskiego, kilka emulgatorów, wit. E, wit. C, parabeny i substancje zapachowe.

DHA - to substancja cukrowa, samoopalająca. wchodzi w reakcje z aminokwasami w naskórku i tworzy niezmywalna opaleniznę. Jej intensywność zależy od grubości naskórka oraz koloru wyjściowego skóry. "Opalenizna" schodzi przy złuszczaniu naskórka. Dlatego przed zastosowaniem tego typu preparatów należy bardzo dobrze złuszczyć martwy naskórek oraz nie traktować miejsc z opalenizną szorstkimi rzeczami (peelingi, gąbki, szczotki).

Działanie

Balsam mieści się w plastikowej butelce w kolorze bursztynowym. Posiada standardowy aplikator Ziaji. Balsam posiada przyjemny zapach, ciężko mi go określić. Konsystencja jest dość gęsta, ale produkt jest bardzo wydajny. Nie potrzeba nałożyć grubej warstwy aby zadziałał efekt opalenizny. Balsam bardzo dobrze radzi sobie z pielęgnacją skóry, nawet tej podrażnionej przez depilację. Opalenizna pojawia się dość szybko po upływie od 2 do 3 godzin, chociaż producent twierdzi że po 3-4. Podczas uwalniania barwnika wydziela się niezbyt miły zapach, ale nie jest on bardzo intensywny oraz na drugi dzień znika całkowicie. Podczas uwalniania barwnika warto uważać na części ciała gdzie zastosowaliśmy balsam. Powinny być odkryte i nie dotykać pozostałych przedmiotów, a szczególnie innych części ciała, ponieważ zrobią się nieestetyczne zacieki i odbarwienia. Gdy zastosujemy się do powyższych zasad, będziemy się cieszyć piękną opalenizną. Na moich kompletnie bladych nogach wygląda bardzo zdrowo, naturalnie i delikatnie. Nie używam kilku warstw codziennie ale raz na kilka dni, aż do momentu kiedy moje nogi nabiorą naturalnej delikatnej opalenizny wtedy odstawiam produkt.

Jak dla mnie ideał wśród samoopalaczy. W zależności od potrzeby możemy uzyskać delikatną lub intensywną opaleniznę. Koszt balsamu to ok.11,50 zł za 300 ml.


Rossmann, Isana, Kremowy płyn do kąpieli z aloesem i jogurtem


Od dziecka używałam mydła do mycia ciała, natomiast od dobrych 10 lat używam tylko i wyłącznie żelów pod prysznic/płynów do kąpieli. Uważam, że są bardziej wydajne, nie pozostawiają tępego uczucia na skórze i do tego mogą pielęgnować skórę, która najczęściej nie jest tak wysuszona, ponieważ owe żele mają naturalne pH.

Moje wybory podały zawsze na Ziaję. Wypróbowałam cała serie Blubel, w tym najbardziej do gustu przypadł mi zapach jabłko i agrest oraz jagoda i porzeczka,
Cała seria ma taki sam skład, a jedyną zmianą są ekstrakty.
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=30223
Dość wysoko w składzie jest panthenol oraz po dwa ekstrakty owocowe. Cena to ok. 5-6 zł za 500 ml.

W miedzy czasie miałam okazję przetestować płyn do kąpieli/żel pod prysznic Apis, swoją drogą miał dobry skład i przyjemnie pachniał. Cena niestety waha się od 13 do 22 zł za 1 l.
http://3.bp.blogspot.com/-XHbLEA7-4o4/U4XtB89q5HI/AAAAAAAAMjM/AQZoz7u0TVo/s1600/apis-optima-plyn-do-kapieli-sklad.jpg

Kolejny wybór padł na Ziaję ale nową serię: z masłem kakaowym oraz kokosową a następnie też mydło arganowe.

Wszystkie cudownie pachniały, natomiast jako składniki aktywne nie były to nigdy czyste oleje, a za to środki myjące powstałe na ich bazie. Cena to ok. 6-7 zł za 500 ml. Ze względu na zbyt ubogi skład szukałam czegoś innego.

Głównie liczyła się cena ponieważ mimo wszystko żel ma dość krótki kontakt ze skórą. Cud nastał kiedy w Rossmannie znalazłam płyn do kąpieli Isana. Skład nie różnił się właściwie od zwykłego żelu pod prysznic, konsystencja nie była zbyt płynna do tego cena powalała, więc go wzięłam.

Skład


Trochę długi, ale za to wynagradza ilością składników aktywnych dość wysoko w składzie.
Zaraz po składnikach myjących jest żel z aloesu, ekstrakt z aloesu, olej ze słodkich migdałów, jogurt, dwa składniki myjące, gliceryna, reszta składu opiera się na konserwantach, zapachach, barwnikach oraz regulatorach pH oraz zagęszczacza (guma ksantanowa).

Działanie

Płyn umieszczony jest w dużej butelce z dużym otworem oraz beznadziejnym zamknięciem. Jest ono bardzo nieszczelne. Dla mnie problemem było dostarczyć to do domu a potem już stało bezpiecznie na półce. Płyn bowiem przelałam do mniejszej butelki z pompką (po płynie do higieny intymnej). W taki sposób używanie płynu jest poręczniejsze. Konsystencja produktu jest o dziwo wystarczająco gęsta aby używać płynu jako żel pod prysznic. Zapach aloesowy, przyjemny. Płyn jest wydajny, bardzo dobrze się pieni, nadaje skórze śliskość, gładkość i miękkość. Bardzo dobrze się zmywa, lepiej niż inne tego typu płyny.

Skład owego płynu jest najbardziej bogaty z całej serii Isany, cena regularna produktu to 5 zł za 750 ml! Jak na razie mój ideał cenowy i pod względem składu :)


środa, 11 czerwca 2014

Recenzje pudrów Hesh: Kalpi Tone i Neem



O indyjskich ziołach słyszałam dużo dobrego i były/są na mojej chciej-liście. Natomiast ze względu na stosunkowo wysoką cenę, tj. ok. 15 zł za 100 g wstrzymywałam się z zakupem tychże masek. Jakiś czas temu przeglądając oferty w moim mieście natknęłam się na wyprzedaż masek indyjskich. Ceny powalały, a data ważności była stosunkowo długa. Bez wahania wzięłam dwie maski, które bym chciała wypróbować.




Hesh, Kalpi Tone


To chyba jedna z najbardziej znanych masek do włosów firmy Hesh. Czytałam wiele pozytywnych recenzji. Natomiast zauważyłam różnice w składzie tych masek. Np. na stronie Helfy jest podany skład procentowy maski, który różnił się od mojego.

Skład




W mojej masce idąc od początku składu znajduje sie: Amla - agrest indyjski, Chandan - sandałowiec biały, Brahmi, Kapur Kachli - imbirowa lilia, Maka - Eclipta Alba (bhringaraj), Methi - kozieradka, Mandoor - Mandur bhasma, Neem - miodla indyjska, pomarańcza, Shikakai, aloes, hibiskus, Sitaphal - jabłko cukrowe, Wala - wetiweria pachnąca, Khadir - akacja.

Skład wydaje się typowo wzmacniający i stymulujący wzrost włosów:
Amla - naturalny antyoksydant, zawiera dużo wit. C, antybakteryjna, wzmacnia cebulki włosów a także regeneruje włosy, może lekko przyciemniać włosy;
Sandałowiec - działanie przeciwstarzeniowe, antybakteryjne, bardzo aromatyczny;
Brahmi - wzmacnia włosy, przyspiesza wzrost, może przyciemniać włosy;
Kapur Kachli - rodzaj imbiru, działanie pobudzające i wzmacniające cebulki włosów, antybakteryjne;
Maka - wzmacnia cebulki włosów, zapobiega ich wypadaniu, regeneruje zniszczone włosy, posiada naturalny filtr UV, zawiera wit. C, flawonoidy oraz barwnik - lawson, może przyciemniać włosy;
Kozieradka - znana także w Polsce, działa antybakteryjnie, posiada substancje śluzowe, działa lekko nawilżająco, stymuluje cebulki włosów;
Mandoor - zawiera tlenek żelaza, odżywia włosy oraz skórę głowy, może delikatnie farbować włosy;
Neem - działanie antybakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwłupieżowe;
Pomarańcza - zawiera kwasy owocowe, działa antybakteryjnie oraz lekko złuszczająco, antyoksydant;
Shikakai - ma właściwości myjące, wzmacnia cebulki włosów, działanie antybakteryjne, przeciwłupieżowe;
Aloes - działanie antybakteryjne, przeciwgrzybicze, nawilżające, regenerujące;
Hibiskus - działanie antybakteryjne, pobudza cebulki włosów do wzrostu, może farbować włosy - zawiera barwnik czerwony;
Jabłko cukrowe - zawiera dużo witamin, antyoksydanty, działa zmiękczająco, odżywia, regeneruje;
Wetiwera - służy do aromatoterapii, działanie uspokajające;
Akacja - zawiera garbniki oraz pigment do farbowania włosów, działanie antybakteryjne oraz ściągające;

Skład jest cudowny - odżywiający, pobudzający cebulki włosów, przeciwutleniający, chroniący włosy oraz skórę przed czynnikami zewnętrznymi a także barwiący.

Działanie



Maska jest w postaci proszku zamkniętego w torebce foliowej oraz kartoniku. Używanie jest dość wygodne, natomiast proszek potrafi się rozsypywać na boki i ogólnie pyli się bardzo. Mnie to bardzo nie przeszkadza, ale nie widzę problemu żeby przesypać proszek do innego pojemnika i  nakładać go łyżeczką. Proszek pachnie bardzo intensywnie, głównie czuć na mój nos kozieradkę, ale przebija się nutka jakby proszku do prania :P Jest to taki delikatny mydlany zapach, prawdopodobnie tych ziół aromatycznych. Wg mnie da się przyzwyczaić. Proszek można rozrabiać na różne sposoby. Nie wiem czy daje to szczególne właściwości, ale można zalać go gorącą wodą i poczekać kilka godzin do odstania, można także to samo zrobić z zimną wodą. Nie musi być to zwykła woda, aby uzyskać dodatkowe efekty można proszek zalać mocnym naparem z ulubionych ziół. Natomiast dla efektu barwiącego/rozjaśniającego można zalać naparem z rumianku, rabarbaru oraz dodać sok z cytryny i miód. Do włosów ciemnych można dodać henne, hibiskus, indygo lub zwykły mocny napar z kawy oraz szałwii i pokrzywy.
Patrząc na skład trochę bałam się tego działania przyciemniającego oraz farbującego, ale zaryzykowałam i nie żałuje. Maska na moich blond włosach nie zrobiłam kompletnie nic, jeśli chodzi o przyciemnianie czy w ogóle farbowanie. Ten fakt mnie bardzo cieszy i tym samym chciałam zdementować plotki jakoby maska miała przyciemniać blond włosy. Chociaż nie wykluczam, że inny rodzaj włosów może inaczej zareagować na barwniki zawarte w masce.
Do maski dodawałam kofeinę i wit. B3 oraz napar z rumianku i miód, dodaję także czasem nawet w stosunku 1:1 proszku z Neem. Taką maskę nałożyłam na całe włosy oraz wtarłam w skórę głowy. Za drugim razem dodałam do maski odżywkę bez silikonów. Maska nie brudzi otoczenia, nie musiałam nakładać jej nad wanną. Standardowo zawinęłam włosy w worek foliowy oraz ręcznik. Maskę trzymałam ok. 1 godzinę na włosach i głowie. Preparat bardzo dobrze się spłukuje, chociaż pewnie nie do 100%, ponieważ przy kolejnym myciu widzę trochę brązową wodę. Włosy są trochę tępe w dotyku zwłaszcza gdy dawałam tylko samą maskę.
Zapach kozieradki niestety będzie nas prześladował nawet do tygodnia czasu, nawet pomimo mycia włosów codziennie lub prawie codziennie. Ja osobiście (ale część facetów także) średnio przepadam za tym zapachem, więc zdecydowałam się częściej nakładać maskę na samą skórę głowy a na resztę włosów tylko co jakiś czas.
Włosy przez dzień/dwa po nałożeniu maski są trochę wysuszone, ale odpowiednia pielęgnacja przywraca im blask. Mało tego włosy są w dużo lepszej kondycji, są bardzo miękkie i bardziej się falują.
Natomiast niezaprzeczalnym i głównym plusem maski są jej właściwości kondycjonujące skórę głowy! Włosy u nasady są dłużej świeże, nawet do tygodnia czasu, mogę myć włosy co dwa dni bez efektu tłustych i nieświeżych włosów. Ponadto jestem pewna, iż wzmocniła moje włosy, ponieważ obecnie coraz rzadziej wypadają a moje babyhair stały się dłuższe!
Maska ponadto jest bardzo wydajna, nie oszczędzam jej a ona prawie w ogóle nie ubywa!

Podsumowując, maskę zakupiłam za mniej niż 6 zł za 100 g, z datą ważności do października, i prawdopodobnie ją zużyje do tego czasu, natomiast jeśli nie to nie ma problemu aby ją dłużej przechowywać oraz używać. Jest to suchy proszek z roślin i jestem pewna, że tak szybko się nie popsuje. Maska w promocyjnej cenie nadal jest na allegro wystarczy poszukać :) Wiem także, że gdzieniegdzie można znaleźć ową maskę za 10 zł, co już nie jest tak wysoką ceną, biorąc pod uwagę fakt, iż jest jej 100 g i jest bardzo wydajna. Wiem także, że NA PEWNO ją kupię w przyszłości  :)



Hesh, Neem



Drugi proszek jaki zakupiłam, z głównym przeznaczeniem do skóry twarzy to 100% Neem czyli Miodli indyjskiej.


Neem wykazuje głównie działanie przeciwbakteryjne, antytrądzikowe, przeciwgrzybiczne, przeciwłupieżowe, ściągające (może działać jako dezodorant). Ponadto Neem odmładza i ujędrnia skórę, redukuje świąd a także przetłuszczanie się skóry. Działa także na alergie, wysypki i odparzenia a także poprawia koloryt skóry.

Więcej:
http://blog.archipelagpiekna.pl/neem-indyjski-naturalny-srodek-pielegnacyjny/

Działanie

Proszek używałam jako maseczkę do skóry głowy oraz twarzy. Przy skórze głowy mieszałam ją z Kalpi Tone. Natomiast do skóry twarzy używałam ją solo lub wraz z glinkami oraz innymi składnikami, które używam do maseczek. Najlepsze efekty wg mnie zauważyłam w połączeniu 1:1 z Kalpi Tone do skóry głowy, prawdopodobnie duża cześć Neem przyczyniła się do zmniejszenia przetłuszczania się skóry głowy z czego ogromnie się cieszę. Włosy były uniesione u nasady i lekkie.
Przy maseczkach do skóry twarzy nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale także muszę się przyznać, iż nie używam jej regularnie. Doraźne stosowanie ew poprawia stan cery minimalnie na kilka dni, tj. głównie wpływa na ograniczenie wydzielania sebum.

Koszt maseczki był taki sam jak w przypadku Kalpi Tone, czyli ok 6 zł za 100 g. Jestem zadowolona z produktu i możliwe, że w przyszłości wrócę do niego, ale tylko przy jakieś kolejnej promocji :)

Po przygodzie z indyjskimi ziołami mam ochotę wypróbować inne, chociaż nie można zapomnieć o polskich ziołach. Można je w bardzo podobny sposób wykorzystać, czego chcę także spróbować w przyszłości :)





niedziela, 18 maja 2014

Recenzje filtrów: Ziaja SPF 50+, Iwostin SPF 25



Ostatnio miałam dużo na głowie (studia), i z tego powodu nieco zaniedbałam bloga. Nienawidzę robić czegoś na odwal się, dlatego nie robiłam szybkich postów. Ale mam nadzieje, że warto było czekać bo pomysłów mi nie brakuje :)
Przez ten czas odniosłam kolejne blogowe sukcesy. Otóż dobiłam do ponad 300 (obecnie 311) obserwatorów na bloggerze oraz ponad 200 obserwatorów mojego fanpage'a na Facebook'u! Dziękuję! :)


Dzisiaj natomiast przedstawię recenzje dwóch kremów, które towarzyszą mi właściwie przez cały rok, i jak na razie w tej cenie i o tym działaniu nie znalazłam lepszych zamienników.



Ziaja Med, Matujący krem do twarzy SPF 50+


Został właściwie bez namysłu kupiony ze względu na cenę i skład bez parafiny. Krem jest jednym z trójki filtrów Ziaji Med: matujący, przeciwzmarszczkowy oraz tonujący do cery naczynkowej.


Skład



Ze względu na bardzo ważny skład w tego typu produktach, pozwolę sobie na bardziej szczegółowy opis.
Zaraz po wodzie:
Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (Uvinul A Plus) - filtr chemiczny szerokiego spektrum, fotostabilny, organiczny, głównie chroni przed promieniowaniem UVA, max 10%.
więcej: http://www.femineus.pl/index.php?topic=6469.0
Ethylhexyl Methoxycinnamate (Parsol MCX, Octinoxate, Uvinul MC) - filtr chemiczny UVB, stabilny, maksymalne stężenie 7,5%.
Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (Tinosorb S) - filtr chemiczny, chroni przed UVA i UVB, wodoodporny, fotostabilny, hypoalergiczny, działa synergicznie z filtrami UVB, maksymalne stężenie 10%. 
Polymethyl Methacrylate - zagęszczacz, ma zdolność pochłaniania tłuszczu, może zapychać.
C12-15 Alkyl Benzoate - mieszanina składników syntetycznych pochodzących z ropy naftowej, znosi ciężkość tłuszczów.
Cyclomethicone - silikon lotny.
Gliceryna
Triethylhexanoin - emolient, jest mniej tłusty i ciężki niż inne emolienty, 
Ethylhexyl Triazone (Uvinul T 150) - filtr chemiczny UVB oraz UVA, jego maksymalne stężenie to 5%.
Dimethicone - silikon, może zapychać pory.
Potassium Cetyl Phosphate - emulgator, surfakant.
Cetyl Alcohol - emulgator, emolient, może zapychać pory.
Aluminium Starch Octenylsuccinate - sól aluminium, substancja matująca.
Glyceryl Stearate - emulgator, może zapychać. 
PEG-100 Stearate - emulgator, emolient.
Hydrogenated Dimer Dilinoleyl/Dimethylcarbonate Copolymer - emulgator.
Panthenol - wit. B5.
Tocoperyl Acetate - wit. E.
Guma ksantanowa, Carbomer - zagęszczacze.
DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben - konserwanty.
Parfum (Fragrance), Citronellol, Limonene - składniki kompozycji zapachowej.

Filtr Ziaja zawiera tylko filtry chemiczne. Są to jak widać bardzo stabilne i nowoczesne filtry o szerokim spektrum działania. 
Podane przez firmę szczegółowe dane o ochronie:
SPF: 64,7PPD in vivo: UVA:27,2PPD in-vitro: UVA-PF: 23,3UVA-PF/SPF: 0,42 (rekomendacja dla „UVA-PF/SPF” to co najmniej 0,33).

Przewidywany faktor to ok 65 SPF, oraz średnio 25 PPD
Dla przypomnienia:
SPF - ile razy filtr wydłuża bezpieczne przebywanie na słońcu
PPD - informuje ile razy zmniejszyła się dawka promieniowania UVA przenikająca przez skórę, jest bardziej wiarygodnym wskaźnikiem niż SPF.

Skład jest krótki, zawiera tylko potrzebne składniki, głównie filtry. Substancje tłuszczowe zostały odpowiednio dobrane, tak aby kosmetyk nie był zbyt ciężki dla skóry i nadawał się pod makijaż. Zawiera także 3 składniki pielęgnacyjne: gliceryna, wit. B5 oraz wit. E. Nie ukrywam, że wolałabym bardziej pielęgnujący skład, zwłaszcza skomponowany z myślą o skórze tłustej i trądzikowej, np. ekstrakty i inne składniki aktywne. Kosmetyk jest hypoalergiczny, natomiast mogliby zrezygnować z trzech ostatnich składników zapachowych. 


Działanie

Filtr umieszczony jest w w tubce a ta w kartoniku wraz z podanym składem. Tubka jest poręczna, natomiast perspektywa codziennego odkręcania tubki jest mniej przyjemna ( mi ofermie często wypada ona z ręki i jest szukana po całej łazience). Krem jest średnio gęsty, o lekko żółtym zabarwieniu oraz o delikatnym "kremowym", ew. "dziecięcym" zapachu, który utrzymuje się na skórze przez pewien czas. Krem jest także średnio wydajny, i rozprowadza się całkiem dobrze. Wchłania się w miarę szybko, nie do całkowitego matu, ale na pewno jest to zdecydowanie większy mat niż w przypadku Sunbrelli. Dużo łatwiej można zrobić makijaż nawet po 5 minutach od nałożenia, bez przyprószania twarzy pudrem. Co najważniejsze filtr nie spływa twarzy, raczej nie matuje w ciągu dnia, ale nie daje efektu oleju na twarzy. Natomiast co jeszcze ważniejsze nie zapycha porów w ogóle. Muszę zaznaczyć, iż nie nakładam go w przepisowych (ogromnych) ilościach. Ponadto krem nie kłóci się z żadnym serum pod nim. 

Krem dostępny jest głównie w aptekach, lub m.in. w Hebe. Cena waha się od 13 do 18 zł za 50 ml. Minusem filtra jak już pisałam jest jego mała zawartość substancji odżywczych przeznaczonych do cery tłustej i trądzikowej a jako, że używam go na co dzień, muszę dawać treściwsze serum pod niego. Nie jest to duży minus ale jest, zwłaszcza na wakacjach jeśli nie chcemy brać ze sobą całego arsenału ( u mnie całej lodówki samoróbek). W każdym razie jak na tę chwilę jest to mój numer jeden wśród filtrów 50+ do twarzy. Polecam!


Iwostin, Solecrin Acne, Krem ochronny dla cery tłustej, skłonnej do zmian trądzikowych SPF 25


Trudno było mi znaleźć krem matujący z jakimkolwiek sensownym filtrem, który mogłabym używać przez resztę roku, czyli poza latem. Dyskwalifikujące były następujące czynniki: zbyt wysoka cena, nie matujący, parafina w składzie lub inne podobne jej związki oraz, że miał za mało składników pielęgnujących. 
Przełom nastąpił niespodziewanie i przypadkowo ( zauważyłam, że takie decyzje są najlepsze ), gdy nie pamiętam już jak w Internecie, ale trafiłam na filtr Iwostin do cery trądzikowej. Cena regularna jest dość spora, bo średnio 30 zł za 50ml, ma także w składzie caprylic, ale nie za wysoko. Do zakupu ostatecznie skłoniła mnie promocja i dostałam ten filtr za ok 23 zł.

Skład


Skład jest zdecydowanie dłuższy niż w przypadku Ziaji, ale ma on swoje plusy.
Zaraz po wodzie:
Dicaprylyl Carbonate (Cetiol CC) - wielofunkcyjny emolient, poprawia stabilność kremów z filtrami chemicznymi i fizycznymi, oczyszcza skórę.
Gliceryna
Propylheptyl Caprylate - plastyfikator - nadaje odpowiednią konsystencję, emolient.
Ethylhexyl Methoxycinnamate (Parsol MCX)- filtr chemiczny, opis wyżej - Ziaja. 
Butyl Methoxydibenzoylmethane (Avobenzone, Parsol 1789) - filtr chemiczny UVA, w połączeniu z Tinsorb M stabilny, maksymalne stężenie 5%.
Potassium Cetyl Phosphate - emulgator, surfakant.
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient, może zapychać pory skóry. 
Isocetyl Stearoyl Stearate - stabilizator.
Dipentaerythrityl Hexacaprylate/ Hexacaprate - mieszanina kwasów tłuszczowych, emolient, emulgator, zagęszczacz.
Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (Tinosorb S) - filtr, opis wyżej - Ziaja. 
Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol - emulgator, emolient, może zapychać.
Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol (nano) (Tinsorb M) - filtr chemiczno-mineralny głównie UVA, stabilny, bardzo dobrze wspomaga działanie innych filtrów chemicznych jak i fizycznych.
Aluminium Starch Octenylsuccinate (Dry Flo PC) - sól aluminium, substancja matująca.
Isononyl Isononanoate, Isodecyl Neopentanoate- lekki, nietłusty emolient, nadaje miękkość.
Decyl Glucoside - emulgstor i stabilizator emulsji.
Glikol propylenowy - rozpuszczalnik.
Titanium Dioxide (nano) - dwutlenek tytanu, filtr fizyczny, forma mikronizowana.
Stearalkonium hectorite - zagęszczacz.
Propylene carbonate - rozpuszczalnik.
Phenoxyethanol - konserwant, max. 1%.
Ethylhexylglycerin - konserwant naturalny, humektant.
Alumina - tlenek glinu, pochodzenia mineralnego,składnik bielący, odbijający światło.
Sodium hexametaphosphate - środek zmiękczający.
Sodium methylparaben - konserwant, max 0,4-0,8%.
Laminaria Ochroleuca Extract (Antileukine 6) - ekstrakt z alg Laminaria, syntezuje kolagen, regeneruje, zawiera wiele witamin i soli mineralnych, chroni skórę przed uszkodzeniami promieni słonecznych.
Sodium Hyaluronate - sól kwasu hialuronowego, popularny i skuteczny humektant. 
Hydrogenated Stearyl Olive Esters (Phytowax) - hydrolizowane estry z oliwy z oliwek, stabilny i lekki emolient, dobrze tolerowany przez skórę, zawiera właściwości oliwy z oliwek.
Panthenol - wit. B5.
Physiogenyl - połączenie mikroelementów, regeneruje naskórek:
Sodium PCA - humektant, zawiera się w składzie naturalnego czynnika nawilżającego skóry (NMF), nadaje elastyczność skórze. 
Magnesium PCA - sól magnezowa, humektant.
Zinc PCA - sól cynkowa, najskuteczniejsza forma cynku, leczy skórę trądzikową i tłustą, działa antybakteryjnie. 
Manganese PCA - sól manganowa. 
Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer - polimer filmotwórczy.
Skwalan
Polysorbate 60
- emulgator.
Tocopheryl Acetate - wit. E.
Acrylates and C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer -  polimer filmotwórczy. 
Triethanolamine - regulator pH.
PEG-8 - polimer higroskopijny.
Tocopheryl - wit. E. 
Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate - formy wit. C.
Citric Acid, Disodium EDTA - chelatory. 


Krem jest wodoodporny i hypoalergiczny oraz nie posiada parabenów w składzie. Brak także substancji zapachowych. Filtry jedne z najlepszych i stabilnych. Natomiast to nie przeszkodziło Iwostinowi dodać do kremu kilka dobrych substancji aktywnych. Jest co prawda cała masa wypełniaczy, ale coś kosztem czegoś. Wiadomo, że wolałabym krem ekologiczny albo chociaż w połowie ekologiczny, ale nigdy nie będzie on miał takich dobrych i stabilnych filtrów. Może nie nigdy, ale na razie podziwiam Iwostin :)

Działanie

Co do opakowania to sytuacja jest dokładnie taka sama jak w przypadku Ziaji, mamy odkręcaną tubkę w kartoniku. Kolor kremu jest biały, brak zapachu oraz konsystencja dość gęsta. Wydajność także oceniam na poziomie Ziaji, jest średnio wydajny. Natomiast w kwestii wchłaniania jest błyskawiczny i pozostawia tylko mat! Z tego względu jest dosłownie idealny pod makijaż i to zaraz po nałożeniu kremu. Filtr nie bieli. W ciągu dnia cudów nie ujrzymy, tak samo jak w przypadku pozostałych kremów matujących, ale nie będziemy się nadmiernie błyszczeć. Krem także nie zapycha porów skóry. Jak dla mnie idealny na jesień, zimę i wiosnę.

Cena to od 22 zł do nawet 35 zł za 50ml, więc trzeba tylko odpowiednio poszukać. Krem jest dość dobrze dostępny i warto czekać na promocje.


I tak, moje dwa ulubione filtry to kosmetyki polskie :)

Obydwa filtry używałam przez ostatni czas, czyli w czasie kiedy miałam dużo na głowie. Brak czasu przyczynił się do porzucenia chwilowo: serum, maseczek, prawie w ogóle kwasów i peelingów. Moja pielęgnacja skupiała się głownie na nawilżaniu. Z tych przyczyn mam nie mal pewność, iż oba filtry mnie nie zapchały, tj nie pogorszyły stanu mojej cery, mimo minimalnej pielęgnacji. 


Netografia:
http://www.iwostin.pl/slownik-pojec/tinosorb-s
http://www.pinezka.pl/moda-i-uroda-arch/2137-filtrujemy-filtry
http://www.mediweb.pl/beauty/wyswietl.php?id=1011
http://www.skinacea.com/sunscreen/uv-filters-chart.html#.U3eGuNKJT6A

piątek, 18 kwietnia 2014

Recenzje włosowe: odżywka Ziaja, olejek Marion



Ostatnio miałam okazję używać nowych 2 produktów do pielęgnacji włosów. Zapraszam na recenzje.




Ziaja, Odżywka intensywne nawilżanie do włosów suchych

Kolejna moja odżywka Ziaji, zachęcona składem z wizażu, błędnym z resztą...
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=43108
Różnica jest diametralna, ale działanie odżywki nie jest złe.

Skład


Baza odżywki jest dosłownie taka sama jak we wszystkich innych odżywkach Ziaji. Silikon na 3 miejscu, rozpuszczalnik i parafina, czyli rzeczy których nie lubię w składzie. Ale dalej jest dobrze: wit. B5, rozpuszczalnik, ekstrakt z aloesu, wit. E, olej z kiełków pszenicy, wit. A oraz stabilizatory, konserwant, regulatory pH i zapach.

Działanie 

Odżywka jest dość gęsta, nie spływa sama z butelki, trzeba butelką wstrząsnąć w dół. Zapach przyjemny, chyba jedyny z tej serii nie pachnący chemią. Działanie dobre i raczej jedno z lepszych z tej serii. Delikatnie wygładza włosy, ale trzeba uważać z ilością. Dodam, iż używam jej tylko w niewielkiej ilości po umyciu włosów, na wilgotne włosy. Bardzo dobra do zabezpieczania włosów po umyciu.

Cena odżywki to ok. 5 zł za 200ml, dostępna jest w niektórych hipermarketach i drogeriach, pewnie kupię ponownie.


Marion, Olejki Orientalne - odżywienie włosów

Z poprzednich recenzji można było wywnioskować, że uwielbiam serum na końcówki firmy Marion: arganowe jak i jedwabne. Nie mogłam, więc nie spróbować najnowszej pozycji, zwłaszcza że skład jest naprawdę niezły.

Skład

Skład prawie niewidoczny, przez przezroczystą buteleczkę...

Porównując z używanymi przeze mnie serum, ten olejek jest wg mnie bardziej treściwy.
Na początku kilka silikonów, w tym: silikon lotny, łatwo zmywalny prze wodę oraz trudno zmywalny, następnie rozpuszczalnik, zapach i samo sedno olejku: olej arganowy, olej macadamia, oleje z pestek moreli, olejek Ylang Ylang, wit. E, oraz reszta (konserwanty, zapachy, barwniki).
Jest to typowo serum silikonowe, jak inne rodzaje tej firmy. Olejki odżywcze są co prawda po zapachu, ale jest ich dość duża liczba, stąd pewnie w sumie będą coś działały. Po drugie w składzie jest prawdziwy olejek Ylang Ylang, który ma dobry wpływ na włosy.

Działanie

Olejek ma działanie podobne do pozostałych, aczkolwiek wydaję mi się, że jest lżejszy i szybciej się wchłania. Poza tym mieści się w mniejszej buteleczce, i ma naprawdę intensywny zapach. Zapach jest typowo orientalny, tylko za pierwszym razem byłam negatywnie do niego nastawiona, ale przy kolejnych użyciach to była czysta przyjemność, coś jak perfumy, bo olejek naprawdę długo się utrzymuje na włosach :)

Cena w promocji to 5 zł za 30 ml (w drogerii Natura), troszeczkę więcej niż w przypadku pozostałych serum Mariona. Buteleczka przyda się do serum własnoręcznnie robionych i lekkich kremów :) Serum to nie cudo, ale cena jest przystępna i adekwatna do składu. Przy kolejnej promocji oraz jak wykończę posiadane olejki spróbuję innych z tej serii, bo także są warte spróbowania :)


wtorek, 8 kwietnia 2014

DIY: pomadka pod. III i żel insp. Cerkogel 10




Pomadka podejście III


Po dwóch udanych próbach własnoręcznej produkcji pomadek, postanowiłam pójść krok dalej.
Przypomnę, iż pierwsza wersja, była w pewnym sensie najzwyklejsza: wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, olej jojoba, olej rycynowy, olej migdałowy oraz olejek pomarańczowy. Spełniała swoje zadanie jak najbardziej. Druga wersja, była bardzo podobna do poprzedniej ale z trochę zmienionym składem % składników, ponadto użyłam innego olejku eterycznego oraz dodałam pigmentu - róż Annabelle. W efekcie pomadka nabrała ślicznego pudrowo-różowego koloru, ale na ustach nie było żadnego prawie efektu.

Obecna wersja została zainspirowana składem pomadki Alterra. Ponadto chciałam pomadkę z filtrem, z mocniejszym kryciem i delikatnym błyskiem.

Skład pomadki Alterra:
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea Fruit Oil*, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil*, Daucus Carota Sativa Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol.
źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50859


Skład pomadki podejście III

  • wosk pszczeli 15%
  • olej rycynowy 15%
  • masło shea 15%
  • masło kokosowe 10%
  • olej z pestek winogron 10%
  • olej jojoba 10%
  • masło kakaowe 5%
  • oliwa z oliwek 5%
  • olej ze słonecznika 5%
  • olej z kiełków pszenicy 5%
  • tlenek cynku 3%
  • alkohol cetearylowy 2%
  • pigment wedle uznania, aż do zabarwienia pomadki na pożądany kolor - u mnie Puder rozświetlający Earthnicity: Silk Glow Light

Pomadka na bogato, w sumie wykorzystałam prawie wszystkie oleje jakie ma w domu.
W stosunku do poprzedniej wersji pomadki, zmniejszyłam ilość wosku pszczelego oraz masła kakaowego na rzecz masła kokosowego oraz alkoholu cetearylowego. Zauważyłam bowiem, że masło kokosowe oraz alkohol cetearylowy dają bardzo aksamitny efekt i bardzo szybko się wchłaniają w skórę. Dodałam bogatą gamę olejów, tlenek cynku w ilości 3%, nie dałam więcej ponieważ pomadka by bieliła za bardzo. Dodany puder rozświetlający nadał pomadce kolor Nude (mój ulubiony) w dodatku z delikatnym błyskiem.


Pomadka ma takie same właściwości jak pozostałe, tj.: natłuszcza usta, ale też szybko się wchłania pozostawiając w bardzo szybkim czasie miękkie, delikatne usta. Pomadka ponadto pozostawia na ustach kolor o który mi chodziło, chociaż jest on mniej beżowy niż chciałam, ale i tak mi się podoba, a usta się cudownie błyszczą. Pomadka ponadto pozostaje na ustach dość długo, kolor też. Z pozostałych właściwości pomadki muszę dodać, że potrafi goić nawet najbardziej wysuszone i popękane usta w jedną noc! Leczy również wszelkiego rodzaju zajady i dusi w zarodku powstającą opryszczkę! To na prawdę cudowna pomadka, oleje robią swoje :)

Najlepiej kolor pomadki  oddaje zdjęcie na ustach, więc postanowiłam wrzucić :P


Minusem takich pomadek, jest nie trwałość w zbyt ciepłym lub zbyt zimnym otoczeniu, tj. np. w kieszeni spodni. Pomadka bowiem staje się miękka, zbyt miękka do wykręcenia i posmarowania ust. Natomiast zimą pomadka ma tendencje do zbijania się w grudki, nie wiem jeszcze co jest tego przyczyną, chociaż wydaje mi się, że masło kakaowe. Pomadka po ociepleniu się powraca do dawnej formy bez żadnego problemu. Dlatego preferuje ją trzymać w słoiczkach.


Żel do skóry głowy insp. Cerkogel 10


Żel z założenia został zrobiona dla mojej mamy, ponieważ lekarz polecił jej na sucha, łuszczącą się skórę głowy właśnie Cerkogel 10. Popatrzyłam na skład i wiedziałam, że mogę zrobić coś o bardzo podobnym działaniu. Cena nie jest wygórowana, ale cieszyłam się, że mogę zrobić dla niej zamiennik.

Dodam, iż mamie nie przypadł do gustu żel, ponieważ wg niej psuł estetyczny wygląd włosów przy skórze głowy. No nic, może się jeszcze przekona do niego :P Tym czasem sama zaczęłam go używać, ponieważ nie zaszkodzi mi porządne nawilżanie skóry.

Najpierw przyjrzyjmy się składowi Cerkogel 10:
Składniki aktywne: mocznik 10%, L-arginina 1%, biosaccharide Gum-1 (5%), glicerol, kwas mlekowy/mleczan sodu.
źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=24160
Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Urea, Biosaccharide Gum-1, Lactic Acid, Glycolic Acid, Ammonium Hydroxide, L-Arginine, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben.
źródło: http://www.fajnaapteka.pl/1977,cerkogel-10-zel-mocznikowy-do-skory-glowy-50g.html 

Na podstawie podanych informacji dodatkowych o procentowej zawartości niektórych składników, łatwo możemy oszacować zawartość pozostałych składników.

Na drugim miejscu zaraz po wodze jest glikol propylenowy, jest to silny humektant, następnie gliceryna, są one przed mocznikiem którego jest 10%, więc glikolu i gliceryny jest po >= (więcej lub tyle samo) 10%. Następnie mamy 5% gumy biosacharydowej. Potem są kwas mlekowy, kwas glikolowy, wodorotlenek amonu, wszystkie te składniki są przed l-argininą której jest 1%, czyli każdego z tych składników jest >= 1% ale <= 5%. Po tych składnikach już co do ilości nie mamy pewności, na pewno wiadomo, że nie jest ich więcej niż 1%.

O poszczególnych składnikach:
glikol propylenowy - rozpuszczalnik, silny humektant, wzmacnia działanie konserwujące; w tym produkcie mamy go więcej niż 10%; prawdopodobnie służy do rozpuszczenia substancji aktywnych oraz do wzmocnienia efektu nawilżającego żelu. Ma zdolności przenikania wgłąb skóry. Z drugiej strony nie jest aż tak obojętny dla skóry mimo, iż niezabronione jest używanie go w stężeniu do 50%. Glikol przez swoje silne działanie penetrujące wgłąb skóry, może podrażniać wrażliwą skórę, a nawet wywołać alergie.

gliceryna - tej nie muszę chyba przedstawiać; to powszechny, skuteczny i najmniej alergizujący humektant, chociaż na niego jest uczona pewna część osób. Mnie za to służy doskonale; w produkcie jest jej więcej niż 10%.

mocznik - o moczniku już pisałam tutaj:
http://biochemiakosmetyczna.blogspot.com/2013/08/wzbogacamy-gotowce-cz-iv-alantoina.html
Jest to główny składnik aktywny tego żelu. W stężeniu 10% działa silnie nawilżająco oraz delikatnie złuszczająco.

biosaccharide gum-1 - jest to tzw fukożel (fucogel), polisacharyd, substancja roślinnego pochodzenia, o silnym i długotrwałym działaniu nawilżającym, koi podrażnienia, substancja żelująca. Podobno na dłuższą metę przewyższa działanie kwasu hialuronowego.

kwas mlekowy, kwas glikolowy - nie będę wchodzić w szczegóły działania tych kwasów ponieważ nie jest ich dużo. Główne działanie zakładam miało być wspomagające złuszczanie oraz obniżające pH.

wodorotlenek amonu (woda amoniakalna) - duża zagadka tego preparatu. Ten składnik jest używany głównie do farb...główne zadanie to regulacja pH, ale przecież można było to wyregulować kwasami. Składnik działa żrąco na skórę, może być używany w maksymalnym stężeniu 6%. Składnik wg mnie zbędny, ale mogę się mylić

l-arginina - aminokwas, główne działanie to nawilżanie, łagodzi podrażnienia, szybko działa, pobudza wzrost włosów, odzywia cebulki włosów, regeneruje skórę, syntezuje kolagen.

fenoksyetanol - substancja rozpuszczająca parabeny, zastosowanie w kosmetykach max 1%.

parabeny - konserwanty, niezbyt przyjazne skórze.

Patrząc na mój zbiór półproduktów wyczarowałam taki skład:

  • mocznik 10%
  • gliceryna 10%
  • kwas HA 5%
  • d-panthenol 3%
  • kwas mlekowy 1%
  • guma ksantanowa 1%
  • konserwant ekologiczny 1%
  • glukomannan 0,5%
  • alantoina 0,5%

Działanie nawilżające fukożelu oraz argininy zastąpiłam 5% kwasem hialuronowym oraz panthenolem. To samo tyczy się ich funkcji łagodzących, tutaj zastępuje je alantoina i d-panthenol. Glukomannan jako polisacharyd miał zastąpić fukożel, ale okazało się, iż jego rozpuszczenie graniczy z cudem i ostatecznie zostało go ok 1% rozproszonego w żelu...
Można także zauważyć, iż moja wersja jest ostrożniejsza, w takim sensie, że nie chciałam przesadzić z ilością kwasu. 
Na drugi raz mam pomysł aby dodać do tego wszystkiego kofeinę, jako substancję zastępującą działanie l-argininy a dokradnie: poprawienie ukrwienia skóry i wzmocnienie cebulek włosów (wzrost włosów). Ponadto może jeszcze dodam wit. B3 i będzie super nawilżająco-wzmacniająca odżywka. Do tego jakbym dodała aloesu, w jakiejkolwiek formie, to mój żel będzie miał kolejną funkcje l-argininy czyli regeneracje uszkodzonego naskórka.

Składniki ładnie się połączyły (oprócz nieszczęsnego glukomannanu), na końcu dodawałam stopniowo gumę ksantanową, aż do oczekiwanej gęstości. Ostatecznie wyszedł z tego żelu, przezroczysty glutek, co mi osobiście w żadnym wypadku nie przeszkadzało :)
PH gotowego produktu było 6 i takie zostawiłam. 

Działanie

Mistrz etykiety DIY! :D

Żel był baaaaardzo śliski, przez to wydajny. Wg mnie trochę ciężko go nałożyć na skórę głowy, ale zaradziłam temu masując skórę głowy i przytrzymując dłonie na skórze głowy. Żel się wchłania błyskawicznie, delikatnie przy tym sklejając włosy. Dosłownie delikatnie. Żel stosowałam 2 razy w tygodniu, a nie tak jak jest napisane na prawdziwym Cerkogel'u 1-2 razy dziennie. Nie mam problemów ze skórą głowy, więc 2 razy w tygodniu było optymalne. Używałam go przed myciem głowy, czasem na kilka godzina a czasem na cała noc, ze względu na problematyczne bardzo delikatne sklejanie włosów. Działanie było takie jakie oczekiwałam, czyli nawilżona skóra głowy. W tym samym czasie używałam wcierki do skóry głowy Aleovit oraz oleju rokitnikowego, więc ciężko mi powiedzieć czy był przyczyną wzmocnienia cebulek, ale jest to bardzo możliwe. 

Ciekawostką produktu jest cena jaka mi wyszła za 50 ml produktu, czyli tyle ile ma Cerkogel. Otóż wyszło mi 2,66 zł. Chociaż nie wątpię, iż l-arginina i fukożel mogły delikatnie tę cenę podnieść. Natomiast prawdziwy Cerkogel w aptece kosztuje od 12,50 do 18,50 zł!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...